sobota, 2 grudnia 2017

Rozdział 24

Znalezione obrazy dla zapytania gify z dziewczyną smutną


Nie spoglądając na nikogo, odwróciłam się na pięcie i pobiegłam do swojego pokoju. Nie obchodziło mnie już nic. Miałam gdzieś to, że Nathan myśli, iż naprawdę taka jestem. Jak widać wolał uwierzyć Amandzie którą znał zaledwie kilka godzin. Wiedziałam, że nie powinnam z nim zaczynać rozmawiać. Była przekonana, że to przyniesie mi tylko smutek i cierpienie. Przecież mogłam się cały czas trzymać wersji, że jest zadufanym w sobie dupkiem takim samym jak na tym nieszczęsnym lotnisku. Mimo, że życie tyle razy pokazało mi, iż powinnam liczyć tylko na siebie ja pozwoliłam mu choć trochę się do mnie zbliżyć. A teraz znowu mam za swoje. Zostałam sama. Ciocia nie wie za wiele co się działo jeszcze w Chicago. Nathan ma mnie za sukę bez serca a moja przyjaciółka można powiedzieć, że wybrała swoich idoli zamiast mnie. Nie sądziłam, że te sprawy zejdą aż na taki tor. Mogłam się prędzej domyślić kto mieszka obok mnie i unikać kontaktu z nimi. Wtedy moja kochana Katie nie byłaby na mnie zła a nasza przyjaźń nie byłaby pod znakiem zapytania.

Jedynie na kogo mogę być zła, to na siebie. Tchórzyłam za każdym razem gdy chciałam powiedzieć Katie o moim sąsiedzie. Nawet już nie wiem dlaczego nie chciałam jej tego powiedzieć. Przecież ona zrozumiała by wszystko i na pewno nie robiła by mi z tego powodu wyrzutów. Nie wierzę, że mogłam być tak egoistyczna i zataić to wszystko przed moją przyjaciółką gdy tak naprawdę powinnam jej mówić wszystko.

Nie czekając ani chwili dłużej pobiegłam do łazienki. Nerwowo przeszukiwałam każdą szafkę w celu znalezienie jednej jedynej rzeczy która mnie teraz uspokoi. Nie martwiłam się teraz bałaganem który zostawiłam. Liczyło się tylko, żeby znaleźć ten mały, ale skuteczny przedmiot. Gdyby obserwowała by mnie osoba trzecia na pewno zauważyłaby, że jestem jakby w transie. Jednak w tej chwili było mi wszystko jedno. Liczyła się tylko próba ukojenia bólu psychicznego, bólem fizycznym.

Znajdując małe papierowe pudełko z ważnym przedmiotem w środku na mojej twarzy zagościł uśmiech. Wiedziałam co to oznacza. I niezmiernie się z tego cieszyłam.

Klękając na środku łazienki, na zimnych kafelkach ostrożnie wyjmowałam przedmiot by się nie zranić nim w widocznym miejscu. Trzymając mały, chłodny metalowy przedmiot wiedziałam, że teraz nadeszła moja chwila. Chwila wyciszenia, spokoju a przede wszystkim zapomnienia. Nie dbając o ostrożność przyłożyłam żyletkę do nadgarstka i zaczęłam powoli. Jednak z czasem moje ruchy stały się płynniejsze i nie zważały już na to czy robię to ostrożnie, czy wręcz przeciwnie.

~~~

Wpatrując się w Jessice, która zdesperowana wbiega na schody nie wiedziałam co robić. Biec za nią czy najpierw zrobić niezłą jazdę mojemu idolowi, który jak widać w rzeczywistości okazał się być całkiem inny niż w internetach. W chwili obecnej nie przejmowałam się tym, że Jes mnie okłamywała i nie chciała powiedzieć prawdy. W mojej głowie odbijały się tylko słowa tego parszywego dupka. Może iJessici  nie znałam zbyt długo jednak wiedziałam ile w życiu przeszła. Widziałam w jej oczach tyle smutku jak u nikogo innego. A on śmiał powiedzieć jej takie brednie. Słysząc trzask drzwi i nerwowe przekręcanie klucza spojrzałam na Nathana. Jego wzrok był pusty a na ustach błądził kpiący uśmieszek. Obok niego stał zszokowany Brian spoglądający na wszystko co otaczało go dookoła. Ani razu nie spojrzał na mnie czy na Nathana. Pokręciłam tylko głową zdenerwowana a moje oczy gdyby mogły, ciskały pioruny. Dawno nikt aż tak nie wyprowadził mnie z równowagi.

- Nie wierzę, że byłam aż tak ślepa jak miliony innych dziewczyn, że nie zauważyłam jakim podłym sukinsynem jesteś. Nie wiesz ile Jessica przeszła a postanowiłeś uwierzyć w jakieś bajeczki pustej blond lali widzącej tylko własny czubek nosa. Nie tak zachowuje się osoba, która sama wymaga by traktował się ją fer.- szepnęłam do Nathana mijając go i przy okazji szturchając ramieniem. Zdawałam sobie sprawę, że krzyki się tu na nic zdadzą. Słyszałam jak Brian chyba biegnąc za mną mnie woła, jednak starała się nie zwracać na to uwagi. Jeden drugiego jest warty. Kretyni do kwadratu. Nienawidzę ich.

Mamrocząc wyzwiska na ich osoby poczułam jak ktoś bardzo mocno łapie mnie za łokieć i próbuje przyciągnąć do siebie. Chciałam się już zacząć wyrywać gdy centralnie przed swoim nosem zauważyłam czarny samochód bez rejestracji. Nie mogłam dostrzec kto siedział za kierownicą. Moje ciało całe zesztywniało gdy zdałam sobie sprawę, że to już mój koniec. Nie zwracałam uwagi już na nic. Nic nie czułam. Widziałam tylko te oślepiające światło, które po chwili zniknęło a ja jakiś cudem leżałam na ziemi cała i zdrowa. Dopiero po chwili, gdy moje przerażenie zdążyło już opaść, poczułam jak coś próbuje nieudolnie ze mnie wstać. I po raz kolejny się wystraszyłam. Tym razem nie dlatego, że chce mnie ktoś przejechać. Tylko tym, że ktoś znowu może spróbować zacząć się do mnie dobierać a ja nie będę w stanie nic zrobić. Szybko odwróciłam się na plecy i spojrzałam ku górze. Zamiast szczerzącego się gwałciciela ujrzałam Briana z wyciągniętą do mnie ręką. Spoglądając na niego z kpiącym uśmiechem wstałam bez jego pomocy i gdy miałam już otwierać usta by szybko mu podziękować on zaczął mi się tłumaczyć.

- Katie ja naprawdę nie uwierzyłem całej tej nowej koleżance Nathana. Nie jestem w stanie uwierzyć, że Jessica mogłabym coś takiego zrobić.

- I po co mi to wiedzieć. Nie jesteś kimś bliskim dla mnie, by się z tego wszystkiego tłumaczyć i błagać o przebaczenie. Dziękuję, że mnie uratowałeś i w ogóle ale ja będę już zmykać do domu. Cześć. - byłam dumna z siebie, że zdołałam wypowiedzieć te słowa pomimo, że Brian nadal w jakimś stopniu był dla mnie ważny jako idol.

~~~

Już od kilku minut stałem jak ten słup soli, pod domem Jessici. Sam nie wiedziałem co już mam o tym wszystkim myśleć. Przecież jaki interes miałaby Amanda okłamując mnie o tym jaka jest moja sąsiadka. Nawet nie znały się dobrze aby Amanda miałaby zmyślać takie historie by dokuczyć Jes. Nie pasowała jednak do tego wszystko reakcja dziewczyny. Albo miała bardzo dobre umiejętności aktorskie albo naprawdę ją moje słowa zabolały. Choć w to drugie dosyć ciężko mi uwierzyć.

Zarzucając kaptur na głowę jednocześnie nią kręcąc opuściłem posesję Jessici i ruszyłem w kierunku najlepszej miejscówki z kebabami. Potrzebny jest mi teraz tylko długi spacer i chwila wyciszenia na przemyślenie tego wszystkiego. W jednym dniu, aż za dużo się wydarzyło.

Błagając o to, aby po raz kolejny nie zaatakowały mnie moje fanki wpadłem na jakąś dziewczynę. Chwilę później rozległ się jej krzyk i tak oto w ciągu kilku sekund byłem otoczony co najmniej setką piszczących dziewczyn. Wiem, że gdyby nie one, to moja kariera na youtube byłaby pod znakiem zapytania, ale czasem naprawdę bywa to męczące.

~~~

Wchodząc do domu próbowałam zetrzeć moje łzy z policzków. Po drodze mimo, że próbowałam  nie dałam rady powstrzymać płaczu. To wszystko mnie przerosło i na razie nie mam siły by odpisać na chociażby jednego SMS mojej przyjaciółki. Zdejmując buty usłyszałam jak mama szlocha a tato rozmawia z dwoma mężczyznami. Ciekawa co się stało. Niepewnie weszłam do salonu i ujrzałam dwóch funkcjonariuszy. Siedzieli oni na kanapie. Na przeciwko nich natomiast siedział mój tato, obejmujący mamę i głaszczący ją po włosach. Na stole leżało pełno różnych liścików i zdjęć. Nie wiedziałam o co tu chodzi a gdy osoby w salonie mnie zobaczyły od razu każdy zamilknął. Nie rozumiałam nic z tego kompletnie, ale oznaczało to tylko jedno. Moi rodzice mają poważne kłopoty. Oczekując wyjaśnień z ich strony usiałam na wolnym fotelu i na przemian spoglądałam raz na rodziców a raz na policjantów.

- Kochanie, znaleźliśmy osobę, która dopuściła się twojego gwałtu.- słysząc to zdanie z mojej twarzy odpłynęła krew a ręce automatycznie zacisnęły się w pięści.

piątek, 17 listopada 2017

Rozdział 23

Znalezione obrazy dla zapytania gify z dziewczyną


Cała spanikowana nie wiedziałam co robić. Uciekać, podejść do nich czy może po prostu udawać, że ich nie znam? Moja bezradność była ogromna a w mojej głowie tylko pojawiało się pytanie, za jakie grzechy. Spanikowana spojrzałam na moją przyjaciółkę, która tak samo jak ja nie wyglądała zadowolona na ich widok. Może ona też ich znała i przez przypadek wie, że mam kontakt z Nathanem? W sumie to chyba byłoby nawet lepiej. Nie musiałabym jej sama mówić. Ale skoro wiedziałaby to zapewne już by mi o tym cały czas mówiła. Ugh to jest pokręcone.

- Jes błagam chodźmy stąd. Nie sądziłam, że tak szybko go spotkam, cholera. - czyli ona naprawdę ich zna. To już po mnie. Spojrzałyśmy na siebie i zaczęłyśmy biec w przeciwnym kierunku do nich. To miało być fajne popołudnie a skończyło się na tym, że siedziałyśmy u mnie na łóżku i wpatrywałyśmy się sufit nadal zmęczone po tym kilkuminutowym biegu. Żadna z nas nie wiedziała co ma powiedzieć. Bardzo mnie zdziwiło to, ponieważ Katie nigdy nie przestawała rozmawiać.

- To był właśnie ten chłopak, któremu nie dałam numeru. I dzisiaj po raz kolejny przed nim stchórzyłam. - na słowa mojej przyjaciółki myślałam, że spadnę z łóżka. Nie wiedziałam czy ona właśnie próbuje mnie wkręcać czy ona mówi serio. Nie mogłam w to uwierzyć i zapewne wyraz twarzy Katie by mi w tym pomógł, ale po prostu bałam się na nią spojrzeć. Przecież to niemożliwe, żebym się zadawała z znanym na całym świecie jakimś tam youtuberem nawet tego nie zauważając. Ale w sumie, wtedy gdy się obudziłam w jego pokoju pełnym komputerów i kamer, później to jak odpowiadał no komentarz pod filmem na youtube. Dlaczego ja się prędzej nie domyśliłam? Może wtedy miałabym więcej odwagi, by przyznać się Katie kto jest moim sąsiadem z którym dosyć często rozmawiam.

- Ja też coś ci muszę powiedzieć Katie. Jaa... . Ja go....- dlaczego tak ciężko wypowiedzieć te kilka słów. Przecież ona jest moją przyjaciółką i na pewno nie obraziłaby się na mnie. Zapewne zaczęłaby snuć teorię jak mnie z nim wyswatać. Boże, dlaczego ja się boję jej tego powiedzieć?
Bo jesteś tchórzem. I znowu ten cholerny głosik w mojej głowie.

~~~

- Nathan, Nathan. Widziałem ją. Widziałem tego anioła. O matko. To była ona. W 99,9 procentach to była ona. - cały czas krzyczałem do Nathana. Nie mogłem uwierzyć, że dziewczyna którą spotkałem na wakacjach, mieszka w tym samym mieście co ja. Jaki jestem szczęśliwy. A co najlepsze to, to, że ona spacerowała obok Jessici. Zapewne się znają i teraz na pewno zdobędę numer tej ślicznotki. Jak bardzo się cieszę. Już nawet nie zastanawia mnie to, że Jessica mogła by być taka, jaką opisał mi mój przyjaciel. Przecież w takim razie Katherine nie zadawała się z nią. Jessica jak i moja znajoma z wakacji wiele w życiu przeszły. I naprawdę nie wiem co im ktoś zrobił, ale widać to po ich smutnych oczach. Zapewne nawet nie zdają sobie z tego sprawy, ale taka jest właśnie prawda.

- Brian, musimy iść do Jessici i pogadać z nią. Ja z takimi osobami jak ona nie będę się zadawał. Widziałeś jej wzrok przed chwilą. Myślała, że do niej normalnie podejdę, a ona będzie mogła to perfidnie wykorzystać. - spojrzałem totalnie zdezorientowany na Nathana. Co on do cholery wygaduje? Ja właśnie przed chwilą zakomunikowałem mu, że odnalazłem dziewczynę z wakacji a on znowu plecie jakieś bzdury o podstępności jego niewinnej sąsiadki. On już do reszty zwariował.

~~~

- Nathan! Jak dobrze, że jesteś. Chciałam się z tobą pożegnać. Zaraz z moim tatkiem jedziemy na lotnisko a ja już myślałam, że nie nadarzy się okazja abym mogła ci podziękować. - z małym uśmiechem spojrzałem na Amandę i pozwoliłem się jej przytulić. Starałem się nie zwracać uwagi na to jak była ubrana i ile miała makijażu na twarzy. Obawiałem się, że znowu próbowała zakryć jakąś niespodziankę na twarzy i dlatego tyle makijażu a ubranie by odwrócić uwagę. Rozejrzałem się dookoła tuląc jednocześnie się do mojej nowej znajomej. W drzwiach stała Jessica i jej jakaś koleżanka. Czyżby moja sąsiadka już zdążyła znaleźć sobie nową koleżankę z podobnym, okropnym charakterem? No nie powiem, szybka jest.

- Dziękuję ci, Nath. Za to, że mnie wysłuchałeś i pocieszyłeś. Tak naprawdę nie mogłam o tym nikomu powiedzieć. To dużo dla mnie znaczy. Dziękuję i mam nadzieję do zobaczenia. - na jej słowa tylko szeroko się uśmiechnąłem i widząc, że Jessica mi się przygląda, pocałowałem policzek Amandy. Widziałem, jak po jej twarzy przebiegł cień smutku? Raczej mi się tylko zdawało, bo w końcu osoba taka jak moja sąsiadka raczej nie ma serca i uczuć.

- Nathan, to naprawdę ta dziewczyna z którą się spotkałem na wakacjach.- zszokowany spojrzałem na przyjaciela. Myślałem, że żartuje, ale on całkiem poważnie mówił. Stał wpatrzony w koleżankę mojej sąsiadki jak w obrazek. Dziewczyna chyba poczuła wzrok mój i Briana, bo spojrzała w naszym kierunku. Jej wyraz twarzy mówił wszystko. Najpierw szok a później przerażenie. A ja już chyba wiem dlaczego. Z kpiącym uśmiechem więc zacząłem zmierzać w ich kierunku.

~~~

Odetchnęłam z ulgą gdy limuzyna państwa Wilsonów odjechała spod mojego domu. Martwiło mnie jednak to, że moja ciocia dosyć mocno przywiązała się do pana Wilsona i jechała go nawet odwieźć na lotnisko. Nie wyobrażam sobie aby pomiędzy nimi coś było. Nie wyobrażam sobie mieszkania pod jednym dachem z Amandą. Z tego połączenia już pierwszego dnia pojawili by się ranni i winni. Moje rozmyślanie jednak przerwało mi szturchanie mojej przyjaciółki. Spoglądając na nią widziałam szok i przerażenie na jej twarzy. Ale również i podekscytowanie. Nie wiedziałam co przyczyniło się do powstania takiej reakcji u niej. Jednak osoba która stanęła na przeciwko mnie, wszystko wyjaśniła. Stał tam pieprzony Nathan z wrednym i kpiącym uśmieszkiem na twarzy. W jego oczach nie było już radosnych ogników tak jak zawsze. Były przepełnione nienawiścią. Nie martwiłam już się tym jak zareaguje moja przyjaciółka. Bardziej martwiło mnie to, co doprowadziło Nathana do takiej postawy.

- Widzę, że szanowna księżniczka już pozbyła się biednej Amandy. Twoje zadowolenie widać już na kilka kilometrów. - nie tak sobie wyobrażałam jego pierwsze słowa skierowane do mnie.

- Jessica, możesz mi do cholery powiedzieć co tu się dzieje? O czym on do jasnej ciasnej mówi? - Kathy robiła się tak samo ciekawa jak ja.

- Sama chciałabym wiedzieć o co chodzi mojemu sąsiadowi.

- Coo? Jak to twojemu sąsiadowi. Przecież mówiłaś, że to zadufany w sobie dupek. A nie do cholery Nathan pieprzony Kennedy. Co chciałaś osiągnąć dzięki temu, że zataisz przede mną fakt, że mieszkasz obok mojego idola? Nieźle bawiłaś się nabijając ze mnie? - spojrzałam zdziwiona ale jednocześnie zraniona na moją przyjaciółkę. Jak ona mogła mnie o takie coś posądzić. Przecież doskonale wie, jak dla mnie ważna jest.

- No proszę, proszę. O swojej przeszłości również jej nie powiedziałaś? O tym jaką to wzorową królową byłaś w przeszłości? Jak to zdarzało ci się kogoś uderzyć albo pośmiać się z osoby która nie ma pieniędzy na markowe ciuchy albo wychowuje się bez rodziców? Naprawdę nie powiedziałaś swojej przyjaciółce jakie niezłe ziółko było z ciebie? Nie miałaś litości dla nikogo a teraz jeszcze zgrywasz świętą i poszkodowaną? Zapewne każdy z nas tu, ma teraz jakiś bardzo ważny udział w twoim planie na zrujnowanie psychiki wielu nastolatków w tym mieście. Jednak niestety, ja i mój przyjaciel już teraz odpadamy. Nie damy się nabrać na te twoje smutne oczka i niby łzy bólu i cierpienia. Dzięki jednej osobie przejrzałem na oczy i będę jej chyba dozgonnie wdzięczny. - Spojrzałam na Nathana i nie wierzyłam, że on, właśnie do mnie skierował te słowa. Przecież on jest święcie przekonany, że jestem wredną suką. Matko, wiedziałam, że mój koszmar nigdy się nie zakończy a i tak ślepo w to wierzyłam. Jak na zawołanie również w moich oczach pojawiły się łzy a język odmówił posłuszeństwa i nie mogłam nic wydusić na swoją obronę.

Matka nadzieją głupich. Co ty sobie myślałaś? Że prawda nie wyjdzie na jaw a Amanda nie będzie chciała cię po raz kolejny upokorzyć cię i zrujnować życie? Oj głupiutka Jes jeszcze tyle przed tobą a ty już na starcie wymiękasz.

Mój cholerny głosik w głowie znowu miał rację. Już mnie nawet nie przerażają te dziwne myśli w mojej głowie które kieruję sama do siebie.



wtorek, 31 października 2017

Rozdział 22

Znalezione obrazy dla zapytania gify przyjaciółki

-Bo wiesz, jeszcze w Chicago wyśmiewała się z osób które albo się dobrze uczyły, albo broń Boże miały zagrożenia. Ona sama nie uczyła się lepiej od tych zagrożonych,  ale jej ciocia zawsze potrafiła jakoś udobruchać pieniędzmi nauczycieli i Jessica miała najlepszą średnią w szkole. Niestety ja zaliczam się do tych, którzy stracili jednego rodzica i całe szczęście nie miałam tak źle. Bo osoby który zostały osierocone przez dwójkę rodziców to przeżywały dzięki niej ogromne piekło. Stawałam w ich obronie, bo sama wiem jak to jest nie mieć matki, ale tym tylko pogarszałam już i tak niezbyt dobrą sytuację. Mimo, że sama wiedziała jak to jest stracić rodziców nie szczędziła cierpienia osobom z taką samą sytuacją jaką ona miała.

czwartek, 19 października 2017

Rozdział 21

Znalezione obrazy dla zapytania gify spacer po parku dziewczyna


~Narrator~

Zdenerwowany mężczyzna chodził po pokoju. Jego żona natomiast siedziała na kanapie i próbowała w jakikolwiek sposób załagodzić zdenerwowanie męża. Sama jednak nie była mniej spokojna. Uspokajał ją fakt, że jej córka wyszła z domu i nie musi oglądać tego przedstawienia. Z drugiej strony bała się o nią. Szczególnie po dzisiejszych informacjach, które przez przypadek powiedział jej mąż. Oboje nie wiedzieli co mają zrobić aby uchronić swoje dziecko, które niedawno, zostało skrzywdzone prawdopodobnie przez tego samego człowieka, który im grozi. Może z początku nie byli idealnymi rodzicami, bo za bardzo pochłonęła ich praca jednak widok córki walczącej o życie przywrócił ich do porządku. Zdają sobie doskonale sprawę, że nie dadzą rady naprawić tych straconych lat jednak nie zamierzają zaprzepaścić kolejnych. I gdy wydawało się, że wszystko już jest na drodze do prawdziwego szczęścia, wróg firmy państwa Clark postanowił wkroczyć do akcji. Małżeństwo było bezradne. Nie wiedzieli co robić. Zgłosić to na policję? Spełnić warunki osoby która im grozi? Czy może zignorować i żyć tak jakby nic się nie wydarzyło?

wtorek, 3 października 2017

Rozdział 20

Znalezione obrazy dla zapytania gify z dziewczynami


- Jessica, kochanie. Jak dobrze, że już jesteś. - spojrzałam przerażona na moją ciocię. Błagam oby nie powiedziała, że oni tu przyjechali dłużej niż na jeden dzień.

- Dzień dobry.- burknęłam widząc wymowną minę mojej kochanej cioci, która zapewne bała się o swoją dotychczasową posadę.

- Dzień dobry kochanie. Nie będzie ci przeszkadzać gdy zatrzymamy się w tym domu na kilka dni? Z opowiadań Amandy wiem, że całkiem nieźle się dogadujecie i raczej nie będzie ci przeszkadzać jej towarzystwo. - słysząc te słowa myślałam, że wytargam tej wrednej istocie jej ohydne włosy. Podstępna żmija. Myślałam, że się od niej uwolniłam, ale jak widać nic z tego.

- Ależ oczywiście, że nie. Pańska córka jest naprawdę kochana i urocza. - powiedziałam, starając się brzmieć jak najbardziej wiarygodnie.

piątek, 15 września 2017

Rozdział 19

Znalezione obrazy dla zapytania plaza w los angeles gif



Mija już tydzień jak Nathan przyszedł na obiad do mojego domu, uciekł po moim wyznaniu i przeproszeniu. Zrobił tak samo jak ja kilkanaście razy. Rozumiem jego zachowanie jednak cały czas tli się we mnie mała iskierka nadziei, że jednak odezwie się do mnie i da mi szansę. Odmawiałam za każdym razem, gdy moja przyjaciółka chciała się ze mną spotkać, bo na pewno patrząc na mnie, domyśliłaby się, że coś się stało. Każdego ranka siadałam na parapecie i patrzyłam przez okno czy przypadkiem Nathan nie wychodzi gdzieś na dwór. Wieczorem natomiast, czasem nawet też popołudniu siadałam na schodkach przed domem i cierpliwie czekałam aż mój sąsiad raczy wyjść z domu. Nigdy nie zdobyłam na tyle odwagi by pójść do niego i tak najzwyczajniej w świecie zapytać się o co chodziło, że wybiegł tak niespodziewanie z mojego domu. Nienawidzę mojej nieśmiałości i tchórzostwa.

- Jessica, co ty tutaj robisz? - niepewnie podniosłam głos i na to pytanie tylko lekko się uśmiechnęłam.

niedziela, 27 sierpnia 2017

Rozdział 18

Znalezione obrazy dla zapytania dziewczyna w sukience gif

Zdyszana wbiegłam do domu po tym malutkim maratonie. Przebiegłam nie więcej niż dwa kilometry a czułam się jakbym biegała przez cały dzień. Omijając szerokim łukiem salon w którym już było słychać śmiechy szybko pobiegłam do mojego pokoju. Niczym petarda wpadłam do łazienki i próbowałam jakoś zamaskować rumieńce na moich policzkach. Zdecydowanie muszę poprawić moją kondycję.

Nie pomagał mi również fakt, że ktoś raczył nas odwiedzić. Byłam cholernie ciekawa kto to. Może jakaś cioci o której istnieniu zapomniałam. Nie pamiętam nawet kiedy ostatni raz widziałam się z jakąkolwiek osobą z mojej rodziny. Każdy odsunął się ode mnie, twierdząc, że to przeze mnie rodzice zginęli. Gdyby nie moja ciocia- Karen, zapewne teraz byłabym w domu dziecka i przeżywała być może jeszcze większe piekło niż w Chicago.

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Rozdział 17

Znalezione obrazy dla zapytania gify koszmary dziewczyny

Pieprzony dupek. Tylko to zdanie krążyło mi po głowie. Co on sobie do jasnej cholery myślał? Powiem mu od tak, to wszystko, co kiedyś mi się przytrafiło? On chyba naprawdę upadł na głowę. No po prostu nie wierzę. Jak on tak mógł. Ugh. Czemu ja się tym w ogóle przejmuję. Może po tym w końcu odczepi się ode mnie

Po ostatnich kilku godzinach, nadal spędzonych na schodkach przed moim domem, przez moją głowę przewinęły się setki razy te same pytania, obelgi, wyzwiska i podobne do tego rzeczy. Przez ułamek sekundy pojawiła się nawet myśl, że on to robi wszystko dla jakiegoś pieprzonego zakładu. Ale jak szybko się pojawiła, tak szybko zniknęła. Może i Nathan jest imprezowym chłopakiem, ale nie wierzę, że byłby w stanie do czegoś takiego doprowadzić. Po za tym... . On... On wydaje się być taki sam jak ten Nathan z SMS-ów. I powiem szczerze, że bardzo bym chciała aby był to ten sam chłopak. Może i nie odzywa się do mnie jakbym nie wiadomo co mu zrobiła, ale przyznam szczerze, że tęsknię za nim. Porównując jednak Nathana z SMS, z moim sąsiadem, jak dla mnie są to dwa różne światy. Jeden miły, wrażliwy, opanowany, troskliwy. Drugi chamski, wredny, niecierpliwy i zachowujący się jak pępek świata dupek. Dwaj różni chłopcy i jedynie co ich łączy to te same imię.

środa, 26 lipca 2017

Rozdział 16

Podobny obraz


- I am faded. - nuciłam sobie pod nosem jedną z moich ulubionych piosenek. Na moich oczach znajdowały się okulary przeciwsłoneczne a w uszach słuchawki. Pogoda była dzisiaj przepiękna dlatego też postanowiłam, że pójdę się poopalać albo popływać w basenie. Chciałam zaprosić do siebie Katie, ale ona dzisiaj ma tak zwany dzień z rodziną, więc zostałam sama. Nie przeszkadza mi to, bo jestem przyzwyczajona do samotności. Może to i nawet lepiej, że jestem teraz sama. Mogę bynajmniej przemyśleć sobie parę rzeczy. I chyba każdy wie, szczególnie kogo mam na myśli.

czwartek, 13 lipca 2017

Rozdział 15

Podobny obraz


Czy to możliwe, żeby zależało mi na tej dziewczynie. Przecież nawet z nią nie rozmawiałem. Bo naszej małej krótkiej wymianie wtedy w moim domu, nie można nazwać nas, że jesteśmy chociaż znajomymi. Zachowałem się dwa tygodnie temu jak dupek i kompletnie nie wiem jak to naprawić. Do jasnej cholery nawet nie wiem jak ona ma na imię. Chyba nigdy nie ruszę z tym zakładem, jak będę takim dupkiem.

- Ruszaj się Kennedy. Ruszasz na podbój twojej nowej znajomej. - Czy mi się zdaje, czy Brian jeszcze bardziej jest zaangażowany w wykonaniu tego zakładu, niż ja? Przy najbliższej okazji pogadam z nim o tym.

wtorek, 27 czerwca 2017

Rozdział 14

 Podobny obraz

Chciałam zacząć krzyczeć by zwrócić uwagę kogoś w pobliżu, ale w moim gardle pojawiła się ogromna gula. Nie potrafiłam nawet wydusić słowa. W mojej głowie zaczęły się przewijać wspomnienia sprzed kilku lat. Czyżby musiałam znowu przechodzić przez to samo? Czym ja zawiniłam, że po raz kolejny muszę cierpieć? Że po raz kolejny zostanę zgwałcona?

Moje nadgarstki trzymały jakieś duże łapska, jak się okazało na moje oko 50- letniego faceta. W moich oczach pojawiły się łzy które już po chwili odnalazły swoje miejsce na moich policzkach. Na ten widok ten dupek tylko się zaśmiał i z całej siły uderzył w mój policzek. Prawa strona mojej twarzy cholernie zaczęła piec i niemiłosiernie boleć a całe otoczenie zaczęło wirować. Czułam jak tracę siły i jedyne na co mam ochotę, to upaść.

wtorek, 13 czerwca 2017

Rozdział 13


Znalezione obrazy dla zapytania gify przyjaciółki





- Jes...? O mój Boże. - przysięgam, że żałuję, iż nie zrobiłam zdjęcia mojej przyjaciółce w tej chwili. Byłaby to pamiątka na co najmniej kilkanaście lat. A śmiechu z tego byłoby jeszcze więcej.

Później to już tylko czułam mocny uścisk, który od razu oddałam. Na mojej twarzy zagościł jeszcze większy uśmiech a cały stres gdzieś wyparował. Widząc również zaskoczenie nadal namalowane na twarzy mojej przyjaciółki byłam tak troszeczkę z siebie dumna, że udało mi się ją jakoś zaskoczyć i urozmaicić nieco naszą "wideo- rozmowę".

piątek, 2 czerwca 2017

Rozdział 12

Znalezione obrazy dla zapytania gify z 5sos


Leżąc w łóżku nadal nie mogłam uwierzyć, że muszę mieszkać koło tego głąba. No jak tak można. Przecież ja się z nim prędzej pozabijam niż dojdę do porozumienia. Żałuję, że w ogóle poszłam uciszyć tę huczną imprezę. Teraz mam za swoje. Ugh. Chciałam spać a przez moje głupie nieprzemyślane zachowanie nie mogę zasnąć, bo cały czas myślę o tym chłopaku. Jestem taka głupia. Taka głupia.

czwartek, 18 maja 2017

Rozdział 11

Znalezione obrazy dla zapytania gify z seleną gomez


Ostra, zadziorna i pyskata. Lubię takie. Gdy dotarło do mnie, że myślę o tajemniczej nieznajomej mimowolnie uśmiechnąłem się. Zdawało mi się, że już ten głos gdzieś słyszałem ale nie potrafiłem sobie przypomnieć gdzie. Moją fanką zapewne nie jest, bo na pewno zareagowałby inaczej. Żadną koleżanką z szkoły też nie no bo kto w końcu od razu po zakończeniu roku szkolnego jedzie na lotniska.

Ah no tak, ja. Czeka mnie kolejne spotkanie z fanami. Nie uwierzycie gdzie. W Nowym Jorku. Samolot mam za kilkanaście minut, dlatego biegnę jak szalony, potrącając po drodze coraz więcej osób, by zdążyć. Plusem jest to, że zdążyłem chociaż odebrać swoje świadectwo. Zadowalające nie jest ale hej. Zawsze mogło być jeszcze gorzej. Ciekawy jestem jak Jessice poszło. Czy jest już po zakończeniu i w ogóle. Czy tak samo jak ja, ma wakacje.

środa, 3 maja 2017

Rozdział 10


Podobny obraz


- Brian czy to normalne, że tęsknie i brakuje mi dziewczyny poznanej przez internet? - spojrzałem ze zdziwieniem na Nathana. Jego wyraz twarzy nie wyrażał nic.

- Brakuje mi jej śmiechu, gdy powiedziałem coś głupiego czy śmiesznego. Brakuje mi jej ciepłego głosu. Brakuje mi jej ciągłego jesteś głupi. Brakuje mi jej całej. - Ostatni raz taki ból w jego głosie słyszałem bardzo dawno temu. W czasach gdy Nathan jeszcze nie nagrywał filmików na youtube. Chyba dopiero po raz drugi widziałem mojego przyjaciela w takim stanie. Może to oznaka, że czas ściągnąć Jes do Los Angeles. Jednak jak szybko ta myśl się pojawiła, tak szybko zniknęła. Nath opowiadał, że jego internetowa znajoma nie ma skończonych osiemnastu lat. Naprawdę nie wiedziałem jak wyciągnąć mojego przyjaciela z tego stanu a to powodowało, że czułem się po części winny. Miałem wrażenie, że to przeze mnie Nathan zachowuje się tak a nie inaczej. Jeszcze raz spojrzałem na Nathana. Był w totalnej rozsypce.

niedziela, 16 kwietnia 2017

Rozdział 9

Znalezione obrazy dla zapytania gify wkurzony chłopak


xxAlishjaxx: Czy tylko ja odnoszę wrażenie, że Nathan się zmienił? Nie jest już tym samym uśmiechniętym i zabawnym chłopakiem. Mimo, że na jego twarzy widnieje (sztuczny) uśmiech to w oczach widać smutek i rozżalenie. Nie wiem co się z nimi dzieje, ale wraz z moją koleżanką zaczynamy się martwić o niego. Mamy nadzieję, że nie ma zamiaru zrezygnować z nagrywania. Nathan bardzo mi pomógł i nie chcę by odchodził.

niedziela, 9 kwietnia 2017

Rozdział 8

Znalezione obrazy dla zapytania smutna dziewczyna gify


Trzy miesiące minęły mi tak szybko, że to wydaje się aż niemożliwe. Mimo, że z Kate już wszystko w porządku, to ja wciąż nie potrafię przestać sięgać po żyletkę. Znowu się od tego uzależniłam i na moich rękach pod maską kilkudziesięciu bransoletek jest mnóstwo cięć. Jak do tej pory nikt nie zauważył w tym nic złego z czego jestem bardzo zadowolona. Nie powiedziałam nikomu o tym co robię. Po co będę mówić o tym Kate czy mojemu przyjacielowi skoro wiem, że będą się martwić i kazać mi z tym skończyć. Powód dlaczego to robię trochę się zmienił. Już nie robię tego, że Kate jest w szpitalu czy coś. Po prostu nie myślałam kilka miesięcy temu, że w szkole mogą zrobić mi istne piekło. To co do tej pory mi robili w porównaniu z tym co dzieje się teraz to było nic. Teraz jestem wykańczana psychicznie i fizycznie. Próbuję przed ciocią i sobą znaleźć jak najwięcej wymówek, by nie iść do szkoły, ale pomysły już mi się kończą. Wiem, że do końca roku szkolnego zostały tylko 2 tygodnie, ale dla mnie to o 2 tygodnie za dużo. Nie wiem jak ja tam wytrzymam. Nie wiem co im wszystkim zrobiłam, że mnie tak nękają, ale nie mam zamiaru pokazywać przy nich, że doprowadzają mnie do ruiny. Tak bardzo żałuję, że kilka dni temu wybrałam nocowanie u szefa mojej mamy. Gdybym wiedziała kim jest jego córka wolałabym spać pod mostem niż z nimi w jednym domu. Pan Wilson jest przemiłym człowiekiem jednak jego córka- Amanda to istne przeciwieństwo. Ta dziewczyna to potwór. Od tej nocy spędzonej u niej w domu nie daje mi spokoju w szkole. Jest jeszcze gorsza niż kilka miesięcy temu.

środa, 29 marca 2017

Rozdział 7

Znalezione obrazy dla zapytania gify w szpitalu dziewczyna


Cały czas martwiłem się o to w jakim stanie jest Jessica. Z SMS-ów wynikało, że nie jest z nią dobrze. Tak bardzo chciałbym teraz do nie zadzwonić i pogadać z nią. Zapewnić, że wszystko będzie dobrze a Katie wyjdzie z tego cała i zdrowa. Ale nie mogę przez to głupie spotkanie z moim zarządem ze sklepu. Czemu akurat teraz zachciało im się organizować zebranie w sprawie nowej kolekcji ubrań. Mam o wiele ważniejsze rzeczy do zrobienie, ale muszę tu siedzieć.

- Wiem, że zaraz cię tu rozniesie ale proszę cię jeszcze tylko chwila Nathan. - przy swoim uchu usłyszałem szept Briana. Spojrzałem na niego jakby mnie ktoś katował a w odpowiedzi otrzymałem tylko ciche prychnięcie. Widać, że Brianowi też się nudzi tak samo jak ja i nic nie może z tym zrobić.

niedziela, 19 marca 2017

Rozdział 6

Znalezione obrazy dla zapytania gify z dziewczyną z telefonem

Minuta za minutą, godzina za godziną, dzień za dniem mija. Kate nie odzywa się już od prawie 2 tygodni. Natomiast z Nathanem mam coraz to lepszy kontakt. Odkąd zadzwonił do mnie wtedy, chyba nie ma godziny w której nie pisałabym z nim sms. Czasem również zadzwoni. Myślę, że stał się moim pierwszym przyjacielem po tym jednym, okrutnym incydencie. Ufam mu, ale nie potrafię przyznać się, że kiedyś najlepszą moją przyjaciółką była żyletka. Albo coś ostrego. Na pewno w jakiś sposób zraniłoby go to i zasmuciło a tego nie chcę. W najgorszym przypadku gdyby się dowiedział to najzwyczajniej świecie nie odzywałby się do mnie. A tego nie chcę. Patrząc jednak na to z perspektywy czasu, kiedyś nastąpi ten przepiękny moment w którym albo dowie się prawdy albo będzie miał mnie już dość to zerwie kontakt. Okrutne ale prawdziwe niestety.

piątek, 10 marca 2017

Rozdział 5


Znalezione obrazy dla zapytania gify z telefonem i dziewczyną



Śmiem twierdzić, że Jessica teraz postanowiła się pobawić ze mną. Nie odpisuje na moje wiadomości już od dwóch dni. I nie wiem czy to specjalnie czy może coś jej się stało. Możliwe, że to jednak zemsta za moje roztargnienie i staram się, aby tylko takie myśli pojawiały się w mojej głowie.

Nadal również nie potrafię uwierzyć, że w ciągu tych kilku dni zdążyła mnie połączyć tak silna więź z Jes i praktycznie czy w dzień czy w noc myślę o tym, czy jest bezpieczna i szczęśliwa. Wiem jednak, że w ciągu tych kilku chwil nie byłbym w stanie zauroczyć się dziewczyną, o której wciąż tak mało wiem. Wiem jednak, że mimo odległości która nas dzieli, będę starał się ją chronić. Choćbym miał nawet rzucić to, co robię do tej pory- nagrywanie na youtube. Może to brzmi absurdalnie, ale w tym momencie właśnie tyle jestem w stanie dla niej zrobić.

niedziela, 26 lutego 2017

Rozdział 4

Znalezione obrazy dla zapytania gify z the duff


Nic. Zero wiadomości. Czekam już drugi dzień. I nic. Pieprzona cisza. Nikt nie raczy nawet odpisać odwal się na moje króciutkie hej. Nie mam kontaktu z Kate. Nathan też nie daje żadnego znaku życia. Wiedziałam, że i ten kontakt się urwie, ale nie sądziłam, że tak prędko. Pisało mi się z nimi naprawdę dobrze. Myślałam, że mogę im zaufać, ale jak widać coś poszło nie tak. Ludzie zawsze odchodzą i będą odchodzić. Nie wiem, na co ja liczyłam. Na wieczną przyjaźń i miłość do grobowej deski?

Śmieszna jesteś. Mój głosik zawsze musi się odezwać w najmniej odpowiednim momencie. I zawsze do jasnej cholery musi mieć rację. Cały czas nie potrafię pojąć mojej głupoty i tego, że mogłam pomyśleć, iż oni będą ze mną pisać więcej niż jeden dzień.

sobota, 18 lutego 2017

Rozdział 3

Znalezione obrazy dla zapytania gify z selena


Do Nathan:

Nie masz za co przepraszać. To moja wina, że tak reaguję na ten temat. I w tym momencie martwię się o Katie, bo nie odpisuje mi od wczoraj a miała iść tylko na lekcję gry na fortepianie. A co ty robisz?

Sama nie wiem czemu jestem dla niego taka miła. Przecież po tym co mi zrobił ten dupek powinnam odganiać facetów od siebie. Nie powinnam z nimi zamienić nawet słowa. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że może mnie tak samo, brutalnie i bez żadnych skrupułów, skrzywdzić. Nie powinnam z nim pisać.

czwartek, 2 lutego 2017

Rozdział 2


 




Ja: Katie napisz chociażby głupią kropkę bądź przecinek.

Ja: Nie odpisujesz mi już od wczoraj a ja nie wiem co się z tobą stało.

Ja: Martwię się.

Ja: Może i nie chcesz mnie znać ale daj znać, że nic ci nie jest.

Ja: Wiem, że zapewne teraz masz spam ale to najmniej istotne w tym momencie.

Od zawsze byłam wrażliwą osobą. Wszystko zatrzymywałam w sobie i płakałam po nocach. Nadal płaczę. To jest moją najgorszą wadą. Próbowałam z tym walczyć ale poddałam się. Najzwyczajniej w świcie poddałam się bo i tak wiem, że nie dam rady.

czwartek, 26 stycznia 2017

Rozdział 1


Katie zaprasza do znajomych.

Nie wiem, co było tak ważne, by mi przerwać rozmyślania. A raczej snucie w myślach innego, lepszego życia, które i tak pozostanie nierealne. Niechętnie podniosłam się z łóżka i wzięłam do ręki mój telefon. Delikatnie przejechałam palcem po ekranie. Nie miałam żadnego hasła na blokadę, pomimo że wszyscy z klasy skreślili mnie za to, co stało się w przeszłości.
Z początku uciekałam do drastycznych metod, by zagłuszyć ból psychiczny. Niestety nadal zdarzało mi się to robić, lecz już nie tak często. Widząc, że znowu mam kolejne zaproszenie do kontaktu, westchnęłam cicho pod nosem. Po co mi wysyłają zaproszenia, skoro i tak już jutro nie będą pamiętać o jakiejś tam Jessice? Niechętnie nacisnęłam ikonkę mało już znanego komunikatora, jakim było GG, w celu dowiedzenia się, kto teraz do mnie napisał. Zapewne jakiś kolejny zboczony typ, który nie ma nic do roboty. Zdecydowanie więcej osób blokowałam, niż wymieniłam się choćby informacją o imieniu. Jednak zawieranie znajomości przez internet było o wiele lepsze. Nie musiałam się bać, że ktoś rozpozna mnie i przypomni sobie, że to ta dziewczyna, córka znanych ludzi show-biznesu, która niestety została osierocona przez głupotę rodziców. W internecie znacznie lepiej zawierało mi się znajomości, jednak one szybko się kończyły. Wiązało się to z samotnością, ale ci ludzie nie oceniali przez pryzmat tego, co się stało. Nienawidziłam siebie za to, że tak szybko przywiązywałam się do innych osób. Wiedziałam, że z góry jestem skazana na cierpienie, a jednak nadal to robiłam.

Katie: Hejka. Co tam? Jak tam?
Ja: Hejka. U mnie z pozoru dobrze. A u ciebie?
Katie: U mnie w sumie dobrze. Tyle że nie z pozoru. I zgaduję, że to dlatego masz taki opis, a nie inny?

Brak powodów, by zostać, to dobry pomysł, by odejść.

Analizował po raz kolejny ten cytat. Opisywał doskonale to co działo się z moimi pseudoprzyjaźniami przez internet. Katie, o ile było to jej prawdziwe imię, jako jedyna zwróciła uwagę na mój opis pod miniaturką nutek.

Ja: Jesteś pierwszą osobą, która zwróciła na mój opis. I masz rację. Jesteś dobra w zgadywaniu. ;-)
Katie: No ba. Ostatnio zgadłam, jaki mój mąż nagra odcinek. Przewidziałam, jaki challenge doda mój kochanek. Wiem. Jestem w tym najlepsza. Nie musisz mi pisać, jaka to jest wspaniała i mądra.
Ja: Haha. Zapomniałaś dodać, że skromna. I ty masz już męża? I kochanka. Boże. Z opisu wynika, że masz tyle samo lat, co ja.
Katie: Nie mam męża, głuptasie. Ale tak nazywam mojego idola. I jakim cudem ty nie znasz Briana czy Nathana? No powiedz mi. Przecież to tacy przystojniacy, jakich jeszcze nigdy nie widziałam.

Zaśmiałam się na wiadomość Katie. Może pod względem Briana i Nathana wyglądała na napaloną fankę, ale mimo to polubiłam ją. Biło od niej takie przyjemne ciepło i fajnie mi się z nią pisało.

Ja: No może dlatego, że ja mieszkam w Chicago, a ty w Los Angeles? Nie sądzisz, że to ciut duża odległość?
Katie: Może i jest to dosyć spora odległość, ale oni są znani w całej Ameryce. Na pewno są u was znani. I błagam, nie dołuj mnie tym, że nie znasz nawet Nathana. Jeszcze do niedawna mieszkał w Chicago.
Ja: Niestety nie znam. I przykro mi z powodu twojej rozpaczy. :-(
Katie: Ranisz mnie tak samo, jak ich. Ale jesteś chyba jedyną dziewczyną, która nie ignoruje mnie zaraz po tym, jak napiszę o Nathanie bądź Brianie. Nie jesteś zazdrosna, że istnieją inne osoby, które kochają tego samego idola. I nie narzekasz, że ciągle o nich piszę. Stwierdzam, że polubiłam cię i nie żałuję, że do ciebie napisałam.

Zdziwiłam się na jej wyznanie. Nikt nigdy jeszcze nie powiedział czegoś takiego i nie spodziewałam się, że ktoś tak szybko mnie polubi. Co będzie jednak, gdy powiem Katie, jak jest naprawdę? Pewnie nie będzie chciała się ze mną więcej się zadawać. Tak jest zawsze, gdy prawda nawet przez przypadek wyjdzie na jaw. Westchnęłam cicho pod nosem. Męczyłam się na tym świecie, ale obiecałam sobie, że nie pozwolę na to, aby moi rodzice się na mnie zawiedli. Może i ich już nie ma razem, z moim bratem. Może i ciocia nie ma dla mnie czasu, bo cały czas spędza w pracy. Wiem, że cierpi po stracie swojej jedynej siostry, dlatego nie chciałam dokładać jej jeszcze moich problemów. Kiedyś byłam smutna o to, że nie dostałam wymarzonej lalki. Teraz jestem smutna i zła na siebie, że nie dość, iż byłam pokłócona z moimi rodzicami, to w dodatku zginęli przeze mnie.

Katie: Halo, Jessica. Masz już mnie dość? Wiedziałam, że Cię wystraszę. Zawsze nie potrafię się kontrolować i piszę non stop o tych przystojnych idiotach. Przepraszam.

Zdziwiłam się na słowa Katie. Pisałyśmy niecałe piętnaście minut, a ona już uważa mnie za koleżankę. Nagle tak cieplutko zrobiło mi się w okolicach serca. Pierwszy raz byłam ważna, choć ona mnie tak naprawdę nie znała.

Ja: Nie mam cię dość, po prostu się zamyśliłam. Wybacz. To ja powinnam przepraszać. I fajnie się słucha o tych, jak to nazwałaś, przystojnych idiotach. Jesteś wtedy tak pełna energii.
Katie: Aww. To było miłe. Jesteś naprawdę świetną dziewczyną na przyjaciółkę. Powiedz jeszcze, że kochasz lody czekoladowe, ogólnie wszystko, co z czekolady, no i przede wszystkim kakałko. Jeśli powiesz, że tak, jak nic jesteś moją bliźniaczką, którą zabrano przy porodzie.
Ja: A co byś zrobiła, gdybym naprawdę okazała się twoją bliźniaczką?
Katie: Nie pozwoliłabym zakończyć ci kontaktu ze mną. I zapewne wynajęłabym detektywa, który by sprawdził, czy na pewno nie mam rodzeństwa.
Ja: Ale zapomniałaś do naszej listy ulubionych rzeczy dopisać żelek. ;-(
Katie: O matko. Zapomniałam o tym. Wybacz mi, moja bliźniaczko. Już to dopisuję.
Ja: Jesteś niemożliwa. :-)

Sama do siebie pokiwałam głową z rozbawienia. Był to chyba pierwszy dzień w tym roku, gdy na mojej twarzy gościł uśmiech. I to w dodatku wywołany przez nieznaną mi osobę z internetu. Bywałam naprawdę dziwna. Ale na razie Kathy to nie przeszkadzało.

***

- Katherine, zejdź natychmiast do kuchni. - Jak zwykle głos mojej matki był taki oziębły. Niechętnie wstałam z wygodnego łóżka i z prędkością żółwia ruszyłam po schodach. Wiedziałam, że znowu będę miała kazanie na temat mojego opuszczania zajęć z gry na fortepianie. Moi rodzice chcieli, abym miała wszystko, czego zapragnę, lecz czasami miałam wrażenie, że oni spełniają swoje marzenia, a nie moje. Gdy zbliżałam się do kuchni, do moich uszu dotarły krzyki. Zapewne znowu moi rodzice kłócili się o jakąś błahostkę. Z czasem można było się do tego przyzwyczaić, ale to i tak nie zmieniało faktu, że w mojej głowie pojawiały się myśli o ich rozwodzie.
- Jestem. Co chciałaś, mamo? - Mimo iż się nie śpieszyłam, to już po chwili musiałam wpatrywać się we wkurzonych rodziców. Rozejrzałam się po pomieszczeniu. Z ulgą stwierdziłam, że jeszcze nie wylądowało na ziemi żadne naczynie.
- Ciekawi mnie po prostu to, że jesteś jeszcze w domu. Za dziesięć minut rozpoczynają się zajęcia. - Na jej słowa przewróciłam tylko oczami. Czy oni naprawdę byli na tyle zapatrzeni w siebie, że nie widzieli, iż gra na fortepianie to nie moja bajka?
- Idź się ubrać, córeczko, i widzę cię zaraz w moim samochodzie. - Po raz kolejny na słowa ojca przewróciłam oczami. Tyle że teraz bardziej dyskretnie. Miałam ochotę wykrzyczeć, co sądzę o ich zachowaniu i traktowaniu mnie, ale po minie ojca zrezygnowałam. Bywały momenty, w których czułam, że jestem tylko problemem w tej rodzinie. Na pierwszy rzut wydawało się, że wszystko jest jak należy, ale z czasem zaczynałam rozumieć i zauważać, jak jest naprawdę. I wtedy na YouTube znalazłam Nathana. Osobę, która potrafiła u mnie wywołać łzy śmiechu przez swoje zabawne komentarze do gry bądź zmyślone historie z życia.
Zawiązałam drugiego buta i, gdy miałam wychodzić z domu, przypomniałam sobie, że nie powiadomiłam Jes o tym, iż nie będzie mnie przez prawie trzy godziny. Szybko wyciągnęłam telefon z tylnej kieszeni moich czarnych spodni.

Ja: Przepraszam, Jes, ale niestety przez następne trzy godziny będę na lekcji gry na fortepianie. Gdybyś chciała, to możesz napisać do mnie na ten numer: 344 560 751.

Pisałam w pośpiechu i nie wiedziałam nawet, czy ujęłam to dobrze, ale widząc zdenerwowanego ojca, zablokowałam telefon i szybko zajęłam miejsce pasażera w jego drogim samochodzie. Wcale nie miałam ochoty przez następne kilka godzin męczyć i mojego wzroku, i mojego słuchu oraz palców na tych głupich zajęciach. Ale jak mus to mus. Z moimi rodzicami nie warto było dyskutować, bo to i tak strata czasu. Oparłam swoją głowę o szybę samochodu i z niecierpliwością zaczęłam wpatrywać się w telefon. Miałam nadzieję, że Jes odpisze i nie będę musiała udawać, iż dobrze mi znane obrazy za oknem są bardzo interesujące.

***

Zmęczony rzuciłem się na łóżko. To był dopiero pierwszy dzień na Meet-Up’ie, a ja padałem ze zmęczenia. Kochałem swoich fanów, ale czasem dawali niesamowicie popalić. Mimo to nie żałuję tego, co robię. Właśnie teraz czułem się potrzebny. Wiedziałem, że istnieją miliony osób, które wspierają mnie i wierzą we mnie. Po tym, jak straciłem wszystko, zyskałem ich. I byłem wdzięczny, że mam ich aż tyle.
Dosłownie już zasypiając, usłyszałem dźwięk, który wydobywał się z mojego telefonu. Niechętnie podniosłem się z wygodnego łóżka hotelowego i zaczęło się poszukiwanie urządzenia. Jak już później się okazało, znalazłem go w kieszeni moich spodni. I po co ja wstawałem z łóżka? Chyba przez własną głupotę.

Od nieznany: Katie, zaczynam się martwić. Nie ma Cię już od czterech godzin, a mówiłaś, że te lekcje będą trwać maksimum trzy godziny.
Do nieznany: Czyli od dziś jestem Katie. Miło mi, a ty jak masz na imię?

Byłem ciekaw, co mi odpisze dziewczyna, a może chłopak. Pierwszy raz spotkałem się z takim przypadkiem. Jeszcze nigdy nikt nie napisał do mnie w ten sposób.

Od nieznany: Ech. Zapewne moja koleżanka podała mi zły numer. Przepraszam.
Do nieznany: Spoko ;-) Nic się nie stało, ale nadal nie wiem, jak masz na imię, a chciałabym cię zapisać jakoś normalnie w telefonie.
Od nieznany: Zapewniam, że nie będzie ci potrzebny mój numer w telefonie.

Tajemnicza i zamknięta w sobie. Jednak wątpiłem, że da radę oprzeć się mojemu urokowi, gdy mnie pozna. Ciekawe, czy była to moja fanka.

Do nieznany: Nalegam. Co ci szkodzi podać tylko swoje imię. No chyba że wolisz zostać podpisana jako tajemnicza nieznajoma.
Od nieznany: Ugh. Strasznie uparty jesteś. I skąd masz pewność, że jestem dziewczyną?
Do nieznany: No cóż, taki jestem i już, a że jesteś dziewczyną, to miałem takie przeczucie. To jak będzie? Podasz mi swoje imię?

Nie sądziłem, że aż tak trudno będzie wyciągnąć z niej, jak ma na imię. Poza tym nadal nie wiedziałem, czemu z nią piszę. Przecież przed chwilą ze zmęczenia w ogóle nie kontaktowałem.

Od nieznany: A czy jak podam ci moje imię, to dasz mi spokój?
Do nieznany: Może, ale nic nie obiecuję.
Od nieznany: Ugh. Jessica jestem. A ty? Bo na razie dla mnie masz na imię Katie. ;-)
Do Jessica: Ładnie imię. I to trochę dziwne, że chłopak ma dziewczęce imię. Nathan jestem. OMG, wysłałaś mi buźkę. A ja myślałem, że mnie nie lubisz.
Od Jessica: Czy ładne, to nie wiem, ale dziękuję. I w twoim przypadku to może nie dziwne. Zasmuciła mnie wiadomość, że jednak masz w miarę normalne imię. I nie ciesz się za długo. Nadal cię nie lubię. Ba. Nawet nie znam. Nie mam pewności, że nie jesteś jakimś starym dziadkiem który porywa bezbronne dziewczyny.
Do Jessica: No ej. Bo się obrażę. Mam ładne imię. I jeszcze mnie polubisz. Ale co do teorii o dziadku, to mnie rozśmieszyłaś.
Od Jessica: Gdybyś się obraził to miałabym przynajmniej spokój. I nie bądź taki pewny siebie. Nie ufam ludziom. I pisząc o dziadku, nie miałam na celu cię rozbawić. Pisałam to, będąc śmiertelnie poważna.
Do Jessica: Teraz to na pewno się nie obrażę. A pewność siebie to moje drugie imię, więc przykro mi. A czemu nie ufasz ludziom?

Czekałem na odpowiedź od niej już dobre piętnaście minut. Wziąłem do ręki mój czarny iPhone i jeszcze raz przeanalizowałem ostatnią odpowiedź. Nie wiedziałem, co źle napisałem. Nie wiedziałem, kiedy wkroczyłem na niebezpieczny temat. A może to ona postanowiła się obrazić? Ale za co, skoro mnie nie da się nie lubić? Zrezygnowany przeczesałem ręką moje włosy. Nie wiedziałem, co robić. Napisać jeszcze jeden SMS czy najzwyczajniej w świecie odpuścić? Przecież ona jasno dała mi do zrozumienia, że nie ma ochoty ze mną pisać. Ale z drugiej strony jest w niej, coś co nie pozwala mi zostawić tej znajomości od tak.

***

Ja: Katieee.
Ja: Jestem taka głupia.
Ja: Albo to ty jesteś głupia?
Ja: No bo w końcu ty mi podałaś zły numer.
Ja: I jeżeli się dowiem, że to jakaś ustawka, by mnie zeswatać ze swoim kuzynem, to już teraz jesteś trupem.
Ja: Jednak wracając do tematu...
Ja: Pisząc do Ciebie, okazało się, że numer, który mi podałaś, to nie twój.
Ja: Tylko jakiegoś chłopaka.
Ja: Nachalnego i upartego.
Ja: Nie ma cię już pięć godzin.
Ja: Zaczynam się martwić.
Ja: Obraziłaś się?
Ja: W jakiś magiczny sposób dowiedziałaś się prawdy?
Ja: Jeśli tak, to cię rozumiem.


x

niedziela, 22 stycznia 2017

Prolog


Podobny obraz
Znalezione obrazy dla zapytania gify z koncertów


Sława.
Miliony widzów.
Samotność.
Poczucie winy.
Internetowa przyjaźń.
Rozłąka.
Kilkaset kilometrów.
Przeprowadzka.
Przypadek.
Nienawiść.
Zakład.
Kłótnie.
Miłość.
Choroba.
Happy end czy jednak nie?




Sława - czasami wszystko komplikuje.
Miliony widzów - jedni chcą jak najlepiej dla znanych osób. Inni wręcz przeciwnie.
Poczucie winy - nie zawsze słuszne.
Internetowa przyjaźń - na pewno istnieje
Rozłąka - czasami konieczna, a czasami nie.
Samotność - niekiedy sprzyja życiu.
Kilometry- nie istnieją.
Przeprowadzka - zmienia wszystko. Nie wiadomo, czy na dobre, czy na złe.
Przypadek - nic nie dzieje się bez przyczyny.
Nienawiść - między nią a miłością jest cienka linia.
Zakład - najgłupsza rzecz, która może zburzyć wszystko, co do tej pory się zbudowało.
Kłótnie - bez nich nie istnieje przyjaźń, tak samo miłość.
Choroba - potrafi zbliżyć, ale także i oddalić.

Ona - skrzywdzona przez los wiele razy.
On - odnoszący sukces na cały kontynent chłopak.
Dzielą ich kilometry.
Czy jest dane im spotkanie?
Czy może nie ma ono prawa bytu?
Jaki udział będzie miała w tym najlepsza przyjaciółka?
Zniszczy czy zbuduje ich więź?
Jaki będzie koniec?
Tego nikt nie wie.
Jednak jedno jest pewne:
Życie lubi płatać figle.
I to nieraz.
Nie dwa.