wtorek, 3 października 2017

Rozdział 20

Znalezione obrazy dla zapytania gify z dziewczynami


- Jessica, kochanie. Jak dobrze, że już jesteś. - spojrzałam przerażona na moją ciocię. Błagam oby nie powiedziała, że oni tu przyjechali dłużej niż na jeden dzień.

- Dzień dobry.- burknęłam widząc wymowną minę mojej kochanej cioci, która zapewne bała się o swoją dotychczasową posadę.

- Dzień dobry kochanie. Nie będzie ci przeszkadzać gdy zatrzymamy się w tym domu na kilka dni? Z opowiadań Amandy wiem, że całkiem nieźle się dogadujecie i raczej nie będzie ci przeszkadzać jej towarzystwo. - słysząc te słowa myślałam, że wytargam tej wrednej istocie jej ohydne włosy. Podstępna żmija. Myślałam, że się od niej uwolniłam, ale jak widać nic z tego.

- Ależ oczywiście, że nie. Pańska córka jest naprawdę kochana i urocza. - powiedziałam, starając się brzmieć jak najbardziej wiarygodnie.

- Karen, twoja siostrzenica naprawdę jest przemiła i bardzo kochana. - na słowa szefa mojej cioci tylko się uśmiechnęłam i nie zwracając uwagi na to, co tam jeszcze gadali ruszyłam po schodach do mojego pokoju. Wchodząc do niego po drodze zrzuciłam coś z najbliższej półki a następnie rzuciłam się na łóżko. Myślałam, że uwolniłam się od tej wywłoki a tu proszę. Będę musiała znowu spędzić z nią kilka dni. I to jeszcze w tym domu. Coś czuję, że rzadko tu będę przebywać. A mój nowy kolega na pewno będzie zadowolony z częstszych spotkań. I pomyśleć, że jeszcze tydzień temu nie chciałam nawet na niego spoglądać. Nie wiem jak mogłam się tak zachować. Oceniłam go po jego pierwszym zachowaniu i nie dałam mu nawet drugiej szansy. A zawsze powtarzałam, że nie ocenia się książki po okładce. Ugh. Ale jak to mówią. Człowiek uczy się na własnych błędach i ja z tej lekcji mam zamiar zapamiętać to.

- Widzę, że ty cieszysz się mniej niż ja na te kilka dni przed nami. - znudzona spojrzałam na tę wredną małpę. Myśli, że mnie sprowokuje? Ja się tak łatwo już nie dam. Nie teraz, gdy w moim życiu wszystko układa się tak jak chciałam.

- Masz zamiar mnie ignorować? Myślisz, że tym mnie odstraszysz? - dopiero teraz zauważyłam, że jak coś nie idzie po jej myśli zaczyna się coraz szybciej irytować. Teraz jest sama. Nie ma nikogo po swojej stronie. Nie ma tu uczniów z mojej starej szkoły, którzy popierali ją zawsze. Nawet nie spoglądając na, już bardzo wkurzoną, dziewczynę zabrałam słuchawki z szafki obok łóżka by podłączyć je do telefonu i zatracić się w muzyce. Kątem oka jednak obserwowałam co robi "mój gość". Widząc coraz bardziej zirytowaną minę Amandę miałam ochotę głośno się zaśmiać jednak jakoś dałam radę wstrzymać się z tym. Słysząc trzaskanie drzwi powoli wstałam z mojego łóżka i ruszyłam do mojej własnej łazienki. Prysznic, to coś, co teraz w stu procentach jest mi potrzebne.

~~~

Z genialnym pomysłem chwyciłem  mój telefon.Nudziłem się okropnie a pomysł z wypadem na miasto z Jes był kuszący.  Jednak gdy zdałem sobie sprawę z tego, że nie mam jej w znajomych na facebook'u, ani nawet jej numeru zaśmiałem się z własnej głupoty. Nie widziałem Jes od tygodnia i przyznam, że odrobinę stęskniłem się za nią. Może z początku twierdziłem, że to wredna małpa, ale teraz wszystko się zmieniło.

Kończąc ostatnie poprawki w montowanym filmiku obmyślałem co mogę dzisiaj porobić z moją sąsiadką. Przyznam, że przez ostatni tydzień spędzałem dużo czasu na nagrywaniu czy odpowiadaniu fanom i rzadko wychodziłem z domu. Jednak teraz mam powód aby to zmienić. Zdeterminowany do wyjścia z domu, poszedłem przebrać się w coś bardziej odpowiedniego na wyjście z domu. Bo chyba nie będę paradował bez koszulki w dresach po Los Angeles.

Zastanawiające jest również to, że Jessica nic nie wspomina o nagrywaniu przeze mnie filmików na youtube. Przecież każda dziewczyna w jej wieku na pewno słyszałam o takim świrze, jakim jest Nathan Keneddy. Może po prostu udaje, że nie jest moją fanką by mnie nie odstraszyć? Idioto. Przecież wpadając wtedy na ciebie na tym lotnisku zaczęłaby piszczeć gdy cię ujrzała.

I znowu ten cholerny głosik w mojej głowie. Który zawsze musi mieć rację.

Widząc nieznane mi auto na podwórku od razu nasunęła mi się myśl, że Jessica ma gości. Mimo to, jednak postanowiłem sprawdzić czy moja koleżanka jest bardzo zajęta czymś ważnym. Z uśmiechem na ustach zadzwoniłem do drzwi i czekałem aż ktoś mi otworzy.

~~~

Słysząc komunikat mojej mamy, że jutro wyjeżdżamy do domu, miałam ochotę skakać aż do nieba. W końcu już jutro nie będę musiała piętnaście razy rozglądać się czy w pobliżu nie znajduje się mój idol. Nadal czuję się skrępowana tym, że na niego wpadłam i jak największy tchórz uciekłam, gdy tak naprawdę marzyłam o przytuleniu go. Nie wiem co mną wtedy kierowało. Cholera. Co ja narobiłam? Przecież teraz już nie odważę się do niego podejść po autograf jak nadarzy się okazja. Jednak po tygodniu rozmyślania dlaczego tak postąpiłam winę zwaliłam na wydarzenia sprzed kilku tygodni. Tłumaczę sobie, że to przez ten gwałt boję się jakiegokolwiek kontaktu z chłopakami. Ale dlaczego więc przestraszyłam się swojego własnego idola? Który każdym swoim filmikiem potrafił poprawić mi humor gdy moi rodzice jeszcze zachowywali się jak osoby bez serca. Jestem jedną, chodzącą i żyjącą sprzecznością. Żadna myśl nie łączy się z inną w logiczną całość. Zmęczona już moim ciągłym rozmyślanie o moim zachowaniu z szafki zabrałam moje ukochane okulary przeciwsłoneczne i bluzę. Skoro już jutro wyjeżdżamy wypadałoby pożegnać się z morzem i tą przepiękną plażą na cudownych Wyspach Kanaryjskich. Poinformowałam moją mamę i po chwili już zmierzałam znaną mi drogą na plażę. Rozglądałam się na wszystkie strony by zapamiętać ten piękny widok na jak najdłużej. Wpadając znowu na coś twardego zaczęłam przeklinać samą siebie. Bałam się podnieść wzrok do góry. Na moich policzkach zapewne pojawiły się dorodne rumieńce i potrząsanie głową aby moje włosy to zakryły, ale na nic się to zdało. Próbując wyswobodzić się z silnego uścisku usłyszałam głos który znałam doskonale i słyszałam nie raz.

~~~

Chcąc napisać do Nathana czy chce gdzieś wyjść zdałam sobie sprawę, że nie mam nawet jego głupiego numeru. Zrezygnowana odrzuciłam telefon na łóżko i znowu odpłynęłam wsłuchując się w muzykę płynącą z wieży. Tylko to pozwalało mi chociaż na chwilę zapomnieć o tym, że po domu kręci się ta głupia małpa, Amanda. Po tygodniu spędzonym w jej obecności wariowałam i z każdym jej kolejnym słowem skierowanym w moją stronę miałam ochoty wytargać ją za włosy z tego domu.

Z niepokojem również obserwowałam jak moja ciocia coraz częściej wychodziła ze swoim szefem na przeróżne kolacje czy spacery po pracy. Przez kilka dni wmawiałam sobie, że to służbowo jednak widząc, że ciocia coraz swobodniej rozmawia z panem Wilsonem zaczynam w to wątpić. Ciocia naprawdę była przy nim szczęśliwa. Nie wiedziała jednak jak odnosi się do mnie Amanda. Nie chciałam jednak o niczym jej mówić, bo wtedy mogło by być jeszcze gorzej.

Moje przemyślenia przerwał dzwonek do drzwi który z trudem usłyszałam. Powoli zwlekłam się z mojego wygodnego łóżka i stając na pierwszym stopniu schodów z zamiarem zejścia na dół, usłyszałam dosyć ciekawą rozmowę. Ale niestety nie dla mnie.

piątek, 15 września 2017

Rozdział 19

Znalezione obrazy dla zapytania plaza w los angeles gif



Mija już tydzień jak Nathan przyszedł na obiad do mojego domu, uciekł po moim wyznaniu i przeproszeniu. Zrobił tak samo jak ja kilkanaście razy. Rozumiem jego zachowanie jednak cały czas tli się we mnie mała iskierka nadziei, że jednak odezwie się do mnie i da mi szansę. Odmawiałam za każdym razem, gdy moja przyjaciółka chciała się ze mną spotkać, bo na pewno patrząc na mnie, domyśliłaby się, że coś się stało. Każdego ranka siadałam na parapecie i patrzyłam przez okno czy przypadkiem Nathan nie wychodzi gdzieś na dwór. Wieczorem natomiast, czasem nawet też popołudniu siadałam na schodkach przed domem i cierpliwie czekałam aż mój sąsiad raczy wyjść z domu. Nigdy nie zdobyłam na tyle odwagi by pójść do niego i tak najzwyczajniej w świecie zapytać się o co chodziło, że wybiegł tak niespodziewanie z mojego domu. Nienawidzę mojej nieśmiałości i tchórzostwa.

- Jessica, co ty tutaj robisz? - niepewnie podniosłam głos i na to pytanie tylko lekko się uśmiechnęłam.

~~~

- Siedzę. - moja sąsiadka odpowiedziała mi z lekkim uśmiechem na ustach. Długo biłem się z myślami czy do niej podejść, ale w końcu zaryzykowałem. I teraz nie żałuję mojej decyzji. Widząc jej delikatny uśmiech sam mam zacząć uśmiechać się jak głupi.

- Księżniczka nie ma co robić? - doskonale wiedziałem jaka będzie odpowiedź. W wakacje, mimo licznych wyjazdów czy bardziej intensywnego nagrywania sam się nudziłem.

- Dokładnie. Ale wakacje i tak lepsze niż rok szkolny. - na jej odpowiedź tylko się zaśmiałem.

- W takim razie mam dla ciebie okazję nie do odrzucenia. Twoja ciocia wspominała, że niedawno się tu wprowadziłyście i nie miałaś okazji by pozwiedzać to miasto. - widząc zmieszanie na twarzy Jesici, w mojej głowie pojawiły się już myśli, że mi odmówi.

- A to podstępna małpa.- dziewczyna mruknęła cichutko pod nosem. Nie wiem o co jej chodziło, ale nie zwracałem na to większej uwagi. Złapałem ją za rękę i moja sąsiadka nie miała wyboru. Musiała iść ze mną zwiedzać to piękne miasto, jakim jest Los Angeles.

~~~

- Mamo, przestań. - krzyczałam widząc moją mamę z aparatem. W ciągu tych kilku dni moi rodzice zrobili mi tyle upokarzających zdjęć, że jak dla mnie to jest aż niemożliwe. Ale wyjaśniając wszystko od początku. Moi rodzice spontanicznie stwierdzili, że wybierzemy się na małe wakacje. Zabrali mi laptop,komórkę i mam jedynie mp3. Martwi mnie to, że nie powiadomiłam Jes o tym wyjeździe a znając moją przyjaciółkę zapewne będzie się martwić i obwiniać. Od razu gdy tylko odzyskam mój telefon zadzwonię do niej i wszystko jej wyjaśnię.

Znowu uciekałam przed moimi rodzicami. Nie przestawali chodzić z aparatem i mimo, że zaczynało mnie to irytować nie próbowałam się o to z nimi wykłócać. Widząc ich beztroskie miny, uśmiechy na twarzy, sama miałam ochotę skakać do nieba. Właśnie teraz czułam, że do szczęścia nic mi nie brakuje. No może tylko chłopaka, który będzie mnie bezgranicznie kochał. Ale na to mam jeszcze czas a na siłę nie będę niczego szukać.

Z moich rozmyślań oderwało mnie zderzenie z czymś twardym. Upadając na piasek zauważyłam, że obiekt, a raczej osoba z którą się zderzyłam także wylądowała na piasku. Powoli wstając wpatrywałam się w chłopaka który położył się na piasku i niczym nie przejmował. Wyczuwając chyba mój wzrok na sobie usiadł a w tym momencie omal nie dostałam palpitacji serca.

Na piasku przede mną siedział uśmiechnięty od ucha do ucha Brian Rogers. Zawsze wyobrażałam sobie spotkanie z nim, ale nigdy wpadł mi do głowy pomysł, że zderzę się z nim na plaży. Na plaży, w rozwalonym koku i stroju kąpielowym który ukazywał jaka jestem gruba. To nie tak miało być.

Stojąc nadal jak sparaliżowana wpatrywałam się w Briana, który niezdarnie próbował się podnieść z ziemi. Nie wiedząc jak się zachować po prostu uciekłam. Biegłam przed siebie, rozglądając się czy w pobliżu nie ma moich rodziców. Ale oni jak na złość zniknęli. Jakby rozpłynęli się w powietrzu. W tym momencie chciałam tylko stać się niewidzialną. Już nawet nie chcę by mnie przytulił, zrobił sobie ze mną zdjęcie czy dał chociaż głupi autograf. Spanikowałam i to na maksa.

~~~

- Powiem ci, że tutaj akurat nie byłam jeszcze. - powiedziałam do Nathana. Niby zwiedzałam to miasto, ale jak widać jeszcze wiele przepięknych miejsc skrywa ta miejscowość. Znajdowaliśmy się na plaży. Sama trasa tutaj ma bardzo dużo miejsc które też są warte zwiedzenia, ale mój towarzysz obiecał mi, że na pewno kiedyś jeszcze tu przyjdziemy.

- Naprawdę? Być w Los Angeles od kilku tygodnia nie zawitać na tej plaży to jest już nawet i zbrodnia. - popatrzyłam na Nathana z udawanym przerażeniem na twarzy. Chciała mi się śmiać, ale kilka lat maskowałam moje emocje, więc nie miałam aż tak dużych problemów z ukryciem mojego rozbawienia.

- O nie. Ile lat więzienia mi grozi. Może znamy się i krótko, ale błagam, bądź dla mnie łaskawy. - ciągnęłam jego gierkę.

- No cóż. Myślę, że mały całus w policzek może dużo załatwić w tej sprawie. - popatrzyłam na chłopaka jak na wariata. Nie zwlekając ani chwili dłużej szybko wstałam z piasku i zaczęłam przed nim uciekać. To jest niemożliwe, że potrafię się z nim tak dobrze bawić i dogadać.

~~~

Wracając do domu panowała między nami cisza. Nie taka niezręczna tylko przyjemna dla naszej dwójki. Każdy był pogrążony w swoich myślach. To znaczy ja byłam, bo mój towarzysz cały czas był wpatrzony w telefon.

Cały czas porównywałam mojego sąsiada do tego chłopaka z SMS-ów. Wydawali się być tacy podobni. Jeden i drugi ma na imię Nathan. Mają blond włosy. Mieszkają w Los Angeles. Mają po tyle samo lat. Jedyne co ich różni to charakter. Choć w sumie gdybym powróciła do wszystkich wiadomości na pewno znalazłabym jeszcze więcej różnic. Nawet nie wiem jak mogłam wpaść na pomysł, że Nathan z SMS-ów to osoba która idzie obok mnie. To chyba raczej bym zauważyła i poznała.

- Zaraz przejdziesz obok swojego domu i nawet tego nie zauważysz. - powiedziałam próbując się nie śmiać z roztargnienia mojego kolegi? Bo chyba mogę go już mianować tym określeniem.

- Co? Ah tak. Faktycznie. Co ja bym bez ciebie zrobił? - powiedział nadal wpatrzony w telefon chłopak. Lekko już wkurzona wyrwałam mu telefon z ręki i ukradkiem spojrzałam na ekran urządzenia. Znajdował się tam filmik z chłopakiem bardzo podobnym do mojego sąsiada. Lustrując dokładnie ekran telefonu zauważyłam, że Nathan odpowiadał na komentarze pod filmikiem. To było co najmniej dziwne.

~~~

- Ciociu, już wróciłam. Przepraszam, że nie odebrałam od ciebie telefonu. Zapomniałam, że mam go wyciszonego. - krzyczałam na cały dom, zdejmując jednocześnie buty. Nie słysząc odpowiedzi zamiast zacząć wchodzić na schody skierowałam się do salonu. A to, co zostałam na kanapie, a raczej kogo zobaczyłam, odebrało mi mowę całkowicie mowę i zdolność do wykonania jakiegokolwiek ruchu.



niedziela, 27 sierpnia 2017

Rozdział 18

Znalezione obrazy dla zapytania dziewczyna w sukience gif

Zdyszana wbiegłam do domu po tym malutkim maratonie. Przebiegłam nie więcej niż dwa kilometry a czułam się jakbym biegała przez cały dzień. Omijając szerokim łukiem salon w którym już było słychać śmiechy szybko pobiegłam do mojego pokoju. Niczym petarda wpadłam do łazienki i próbowałam jakoś zamaskować rumieńce na moich policzkach. Zdecydowanie muszę poprawić moją kondycję.

Nie pomagał mi również fakt, że ktoś raczył nas odwiedzić. Byłam cholernie ciekawa kto to. Może jakaś cioci o której istnieniu zapomniałam. Nie pamiętam nawet kiedy ostatni raz widziałam się z jakąkolwiek osobą z mojej rodziny. Każdy odsunął się ode mnie, twierdząc, że to przeze mnie rodzice zginęli. Gdyby nie moja ciocia- Karen, zapewne teraz byłabym w domu dziecka i przeżywała być może jeszcze większe piekło niż w Chicago.

Wpatrując się w swoje odbicie w lustrze przypomniało mi się, że przed chwilą jeszcze śpieszyłam się na spotkanie z tajemniczym gościem. Uderzyłam się dłonią w czoło i w ekspresowym tempie pobiegłam do garderoby. W mojej szafie jeszcze przeważała czerń, ale udało mi się znaleźć białą, koronką sukienkę przed kolano. Dopiero gdy miałam ją ubraną przypomniało mi się, że to sukienka mojej mamusi. Chciałam już ją zdejmować, ale wolałam nie ryzykować swojego życia. Moja ciocia była już naprawdę zniecierpliwiona i jestem prawie pewna, że później będę miała o tym pogadankę. Delikatnie wycierając łzę która wypłynęła z mojego oka, spowodowaną wspomnieniem mojej rodzicielki, ruszyłam schodami na dół.

~~~

- O mój Boże. Jessica wyglądasz ślicznie w sukience twojej mamy. I w dodatku po raz pierwszy od bardzo dawna ubrałaś coś innego niż czarny. Jestem taka dumna z ciebie moja dziecinko. - widząc łzy w oczach mojej cioci, sama miałam ochotę się popłakać. Nie myślałam, że jednym, malutkim gestem, jakim było założenie tej sukienki, zobaczę u cioci tyle wrażliwości.

- Wow- słysząc ten głos, myślałam, że wybiegnę jak najszybciej z tego domu. Przypominając jednak sobie, że moja ciocia nie wie o moich relacjach z tym dupkiem, postanowiłam być choć raz dla niego miła. Nieprawdopodobne, co nie?

~~~

Widząc ją w tej przepięknej sukience zaniemówiłem i to dosłownie. Jessica wyglądała przepięknie. I każdy gdyby ją tylko zobaczył, na pewno stwierdziłby tak samo. Widziałem jak powstrzymywała płacz. Tylko dlaczego? Gdyby tylko ze mną chciałaby normalnie porozmawiać. Wpatrując się jak w transie w moją sąsiadkę nawet nie słuchałem co mówiła pani Karen. Czując wzrok Jes na sobie posłałem jej tylko nieśmiały uśmiech, nie licząc na to, że go odwzajemni. Obserwując bacznie jej twarz przez ułamek sekundy widziałem cień uśmiechu skierowanego do mnie. Jednak nie byłem nawet pewien czy to w ogóle był uśmiech.

Zgadzając się na ten obiad po wielu namowach pani Karen, nadal bałem się tej wizyty. Ale teraz, gdy Jessica jeszcze ani razu mnie nie obraziła widziałem to spotkanie coraz lepiej.


- Jessica może pokażesz Nathanowi twój pokój. Ja w tym czasie pozmywam po obiedzie i wezmę się za deser. - zaniepokojony spojrzałem na dziewczynę i czekałem aż odmówi tego pomysłu. Nie widząc jakiegokolwiek sprzeciwu z jej strony niechętnie ruszyłem za nią po schodach. Ciekawe co tam się wydarzy. Będzie mnie ignorować, wyzywać czy coś jeszcze innego?

- Usiądź sobie gdzie chcesz. - pokiwałem tylko głową na jej słowa i rozsiadłem się na fotelu. Rozglądając się po jej pokoju nie mogłem wyjść z podziwu. Porównując mój pokój z tym, to jedyne co mogłem robić to wstydzić się za moje bałaganiarstwo.

- Jak to się stało, że zawitałeś na niedzielnym obiadku w moim domu? Wprosiłeś się sam czy moja ciocia wręcz oto błagała? - czy ona próbuje znaleźć jakiś temat do rozmowy ze mną. W środku odtańczyłem swój mały taniec szczęścia. Nie mogę spieprzyć teraz tego.

- Ciocia? - zadałem chyba najgłupsze pytanie, na które twarz Jessici pobladła. Widziałem jak w jej oczach pojawiły się łzy i przerażenie. Wstałem i niepewnie usiadłem na łóżku obok niej. Delikatnie przytuliłem ją do siebie a czyją jak jej drobne ręce oplatają mnie lekko się uśmiechnąłem się.

- Cii. Nie musisz odpowiadać. Nie powinienem zadawać tego pytania.

- Nie wiedziałeś. Miałeś prawo. To ja za bardzo wrażliwe reaguję na to pytanie. Wychowuje mnie moja ciocia, bo rodzice wraz z bratem zginęli w wypadku.


~~~

Czyś ty zgłupiała? Opowiadasz mu o tym, o czym nie powinnaś. Cały czas powtarzałam to sobie w głowie mając ogromne wyrzuty sumienia. Teraz już sama nie wiem czy dobrze robię czy źle. Wiem, że może i wyolbrzymiam to ale cóż, taka już jestem.

- Cii. Już dobrze. Na wspomnienie śmierci rodziców nie możesz zawsze reagować płaczem. Bo oni na pewno nie chcieliby, żebyś się zadręczała tym. Masz całe życie przed sobą i czerp z tego jak najwięcej. - na słowa Nathana tylko mocniej się do niego przytuliłam. Czy on też stracił kogoś bliskiego skoro tak mówi? A może on nie jest taki zły jak mi się wydaje? Może za szybko go oceniłam, po tym jednym incydencie z lotniska? Tak często powtarzałam, że nie ocenia się książki po okładce a sama to teraz zrobiłam. Nie dałam mu nawet szansy. Ten  chłopak tyle razy mnie przepraszał a ja udawałam wiecznie zimną sukę niedoceniającą każdej jego próby. Miałam ochotę sama sobie dać z liścia w twarz. Przekonałam się jaką mogę być zadufaną w sobie osobą. Zachowywałam się tak samo jak dziewczyna która prześladowała mnie w Chicago. A przyrzekłam sobie, że nigdy nie będę taka jak ona. Niekontrolowanie jęknęłam na wspomnienie tego co było jeszcze kilka tygodni temu. Zaniepokojony tym Nathan, osunął się ode mnie i bacznie lustrował moją twarz. A ja byłam pewna co powinnam zrobić w tym momencie.

~~~

- Przepraszam. - myślałem , że się przesłyszałem ale gdy w oczach dziewczyny widziałem nadzieję i strach dotarło do mnie to, że ona naprawdę mnie przeprosiła. Nie wiem tylko za co.

- Ale Jes. Za co ty mnie przepraszasz? To ja cały czas zachowywałem się jak dupek i to ja powinienem błagać o przebaczenie.

- Przepraszam za to, że zachowywałam się jak zimna suka. Przepraszałeś tyle razy a ja nie dałam ci tej drugiej szansy. A tak naprawdę każdy na nią zasługuje. Cały czas tylko myślałam, że to ja jestem tą wielce poszkodowaną, gdy ty cały czas starałeś się mnie przeprosić i zakopać topór wojenny.- na słowa Jessici zrobiło mi się głupio. Ona naprawdę mnie polubiła? A ja robiłem to tylko wyłącznie dla tego cholernego zakładu. A to naprawdę bardzo wrażliwa dziewczyna którą chciałbym poznać. A ja zachowuję się jak prawdziwy dupek. Nie wiedząc czy powiedzieć prawdę Jes zerwałem się z jej łóżka i wybiegłem z jej pokoju. Szybko zbiegając ze schodów posłałem tylko przepraszające spojrzenie pani Karen i tłumaczą się nagłą i ważną sprawą wybiegłem jak najszybciej z domu państwa Hudson. Zachowałem się jak tchórz i z tym faktem czuję się jeszcze gorzej, niż gdy uświadomiłem sobie, że jestem zakochanym tylko w sobie dupkiem łamiącym serce każdej dziewczynie napotkanej na mojej drodze.

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Rozdział 17

Znalezione obrazy dla zapytania gify koszmary dziewczyny

Pieprzony dupek. Tylko to zdanie krążyło mi po głowie. Co on sobie do jasnej cholery myślał? Powiem mu od tak, to wszystko, co kiedyś mi się przytrafiło? On chyba naprawdę upadł na głowę. No po prostu nie wierzę. Jak on tak mógł. Ugh. Czemu ja się tym w ogóle przejmuję. Może po tym w końcu odczepi się ode mnie

Po ostatnich kilku godzinach, nadal spędzonych na schodkach przed moim domem, przez moją głowę przewinęły się setki razy te same pytania, obelgi, wyzwiska i podobne do tego rzeczy. Przez ułamek sekundy pojawiła się nawet myśl, że on to robi wszystko dla jakiegoś pieprzonego zakładu. Ale jak szybko się pojawiła, tak szybko zniknęła. Może i Nathan jest imprezowym chłopakiem, ale nie wierzę, że byłby w stanie do czegoś takiego doprowadzić. Po za tym... . On... On wydaje się być taki sam jak ten Nathan z SMS-ów. I powiem szczerze, że bardzo bym chciała aby był to ten sam chłopak. Może i nie odzywa się do mnie jakbym nie wiadomo co mu zrobiła, ale przyznam szczerze, że tęsknię za nim. Porównując jednak Nathana z SMS, z moim sąsiadem, jak dla mnie są to dwa różne światy. Jeden miły, wrażliwy, opanowany, troskliwy. Drugi chamski, wredny, niecierpliwy i zachowujący się jak pępek świata dupek. Dwaj różni chłopcy i jedynie co ich łączy to te same imię.

środa, 26 lipca 2017

Rozdział 16

Podobny obraz


- I am faded. - nuciłam sobie pod nosem jedną z moich ulubionych piosenek. Na moich oczach znajdowały się okulary przeciwsłoneczne a w uszach słuchawki. Pogoda była dzisiaj przepiękna dlatego też postanowiłam, że pójdę się poopalać albo popływać w basenie. Chciałam zaprosić do siebie Katie, ale ona dzisiaj ma tak zwany dzień z rodziną, więc zostałam sama. Nie przeszkadza mi to, bo jestem przyzwyczajona do samotności. Może to i nawet lepiej, że jestem teraz sama. Mogę bynajmniej przemyśleć sobie parę rzeczy. I chyba każdy wie, szczególnie kogo mam na myśli.

czwartek, 13 lipca 2017

Rozdział 15

Podobny obraz


Czy to możliwe, żeby zależało mi na tej dziewczynie. Przecież nawet z nią nie rozmawiałem. Bo naszej małej krótkiej wymianie wtedy w moim domu, nie można nazwać nas, że jesteśmy chociaż znajomymi. Zachowałem się dwa tygodnie temu jak dupek i kompletnie nie wiem jak to naprawić. Do jasnej cholery nawet nie wiem jak ona ma na imię. Chyba nigdy nie ruszę z tym zakładem, jak będę takim dupkiem.

- Ruszaj się Kennedy. Ruszasz na podbój twojej nowej znajomej. - Czy mi się zdaje, czy Brian jeszcze bardziej jest zaangażowany w wykonaniu tego zakładu, niż ja? Przy najbliższej okazji pogadam z nim o tym.

wtorek, 27 czerwca 2017

Rozdział 14

 Podobny obraz

Chciałam zacząć krzyczeć by zwrócić uwagę kogoś w pobliżu, ale w moim gardle pojawiła się ogromna gula. Nie potrafiłam nawet wydusić słowa. W mojej głowie zaczęły się przewijać wspomnienia sprzed kilku lat. Czyżby musiałam znowu przechodzić przez to samo? Czym ja zawiniłam, że po raz kolejny muszę cierpieć? Że po raz kolejny zostanę zgwałcona?

Moje nadgarstki trzymały jakieś duże łapska, jak się okazało na moje oko 50- letniego faceta. W moich oczach pojawiły się łzy które już po chwili odnalazły swoje miejsce na moich policzkach. Na ten widok ten dupek tylko się zaśmiał i z całej siły uderzył w mój policzek. Prawa strona mojej twarzy cholernie zaczęła piec i niemiłosiernie boleć a całe otoczenie zaczęło wirować. Czułam jak tracę siły i jedyne na co mam ochotę, to upaść.