sobota, 2 grudnia 2017

Rozdział 24

Znalezione obrazy dla zapytania gify z dziewczyną smutną


Nie spoglądając na nikogo, odwróciłam się na pięcie i pobiegłam do swojego pokoju. Nie obchodziło mnie już nic. Miałam gdzieś to, że Nathan myśli, iż naprawdę taka jestem. Jak widać wolał uwierzyć Amandzie którą znał zaledwie kilka godzin. Wiedziałam, że nie powinnam z nim zaczynać rozmawiać. Była przekonana, że to przyniesie mi tylko smutek i cierpienie. Przecież mogłam się cały czas trzymać wersji, że jest zadufanym w sobie dupkiem takim samym jak na tym nieszczęsnym lotnisku. Mimo, że życie tyle razy pokazało mi, iż powinnam liczyć tylko na siebie ja pozwoliłam mu choć trochę się do mnie zbliżyć. A teraz znowu mam za swoje. Zostałam sama. Ciocia nie wie za wiele co się działo jeszcze w Chicago. Nathan ma mnie za sukę bez serca a moja przyjaciółka można powiedzieć, że wybrała swoich idoli zamiast mnie. Nie sądziłam, że te sprawy zejdą aż na taki tor. Mogłam się prędzej domyślić kto mieszka obok mnie i unikać kontaktu z nimi. Wtedy moja kochana Katie nie byłaby na mnie zła a nasza przyjaźń nie byłaby pod znakiem zapytania.

Jedynie na kogo mogę być zła, to na siebie. Tchórzyłam za każdym razem gdy chciałam powiedzieć Katie o moim sąsiedzie. Nawet już nie wiem dlaczego nie chciałam jej tego powiedzieć. Przecież ona zrozumiała by wszystko i na pewno nie robiła by mi z tego powodu wyrzutów. Nie wierzę, że mogłam być tak egoistyczna i zataić to wszystko przed moją przyjaciółką gdy tak naprawdę powinnam jej mówić wszystko.

Nie czekając ani chwili dłużej pobiegłam do łazienki. Nerwowo przeszukiwałam każdą szafkę w celu znalezienie jednej jedynej rzeczy która mnie teraz uspokoi. Nie martwiłam się teraz bałaganem który zostawiłam. Liczyło się tylko, żeby znaleźć ten mały, ale skuteczny przedmiot. Gdyby obserwowała by mnie osoba trzecia na pewno zauważyłaby, że jestem jakby w transie. Jednak w tej chwili było mi wszystko jedno. Liczyła się tylko próba ukojenia bólu psychicznego, bólem fizycznym.

Znajdując małe papierowe pudełko z ważnym przedmiotem w środku na mojej twarzy zagościł uśmiech. Wiedziałam co to oznacza. I niezmiernie się z tego cieszyłam.

Klękając na środku łazienki, na zimnych kafelkach ostrożnie wyjmowałam przedmiot by się nie zranić nim w widocznym miejscu. Trzymając mały, chłodny metalowy przedmiot wiedziałam, że teraz nadeszła moja chwila. Chwila wyciszenia, spokoju a przede wszystkim zapomnienia. Nie dbając o ostrożność przyłożyłam żyletkę do nadgarstka i zaczęłam powoli. Jednak z czasem moje ruchy stały się płynniejsze i nie zważały już na to czy robię to ostrożnie, czy wręcz przeciwnie.

~~~

Wpatrując się w Jessice, która zdesperowana wbiega na schody nie wiedziałam co robić. Biec za nią czy najpierw zrobić niezłą jazdę mojemu idolowi, który jak widać w rzeczywistości okazał się być całkiem inny niż w internetach. W chwili obecnej nie przejmowałam się tym, że Jes mnie okłamywała i nie chciała powiedzieć prawdy. W mojej głowie odbijały się tylko słowa tego parszywego dupka. Może iJessici  nie znałam zbyt długo jednak wiedziałam ile w życiu przeszła. Widziałam w jej oczach tyle smutku jak u nikogo innego. A on śmiał powiedzieć jej takie brednie. Słysząc trzask drzwi i nerwowe przekręcanie klucza spojrzałam na Nathana. Jego wzrok był pusty a na ustach błądził kpiący uśmieszek. Obok niego stał zszokowany Brian spoglądający na wszystko co otaczało go dookoła. Ani razu nie spojrzał na mnie czy na Nathana. Pokręciłam tylko głową zdenerwowana a moje oczy gdyby mogły, ciskały pioruny. Dawno nikt aż tak nie wyprowadził mnie z równowagi.

- Nie wierzę, że byłam aż tak ślepa jak miliony innych dziewczyn, że nie zauważyłam jakim podłym sukinsynem jesteś. Nie wiesz ile Jessica przeszła a postanowiłeś uwierzyć w jakieś bajeczki pustej blond lali widzącej tylko własny czubek nosa. Nie tak zachowuje się osoba, która sama wymaga by traktował się ją fer.- szepnęłam do Nathana mijając go i przy okazji szturchając ramieniem. Zdawałam sobie sprawę, że krzyki się tu na nic zdadzą. Słyszałam jak Brian chyba biegnąc za mną mnie woła, jednak starała się nie zwracać na to uwagi. Jeden drugiego jest warty. Kretyni do kwadratu. Nienawidzę ich.

Mamrocząc wyzwiska na ich osoby poczułam jak ktoś bardzo mocno łapie mnie za łokieć i próbuje przyciągnąć do siebie. Chciałam się już zacząć wyrywać gdy centralnie przed swoim nosem zauważyłam czarny samochód bez rejestracji. Nie mogłam dostrzec kto siedział za kierownicą. Moje ciało całe zesztywniało gdy zdałam sobie sprawę, że to już mój koniec. Nie zwracałam uwagi już na nic. Nic nie czułam. Widziałam tylko te oślepiające światło, które po chwili zniknęło a ja jakiś cudem leżałam na ziemi cała i zdrowa. Dopiero po chwili, gdy moje przerażenie zdążyło już opaść, poczułam jak coś próbuje nieudolnie ze mnie wstać. I po raz kolejny się wystraszyłam. Tym razem nie dlatego, że chce mnie ktoś przejechać. Tylko tym, że ktoś znowu może spróbować zacząć się do mnie dobierać a ja nie będę w stanie nic zrobić. Szybko odwróciłam się na plecy i spojrzałam ku górze. Zamiast szczerzącego się gwałciciela ujrzałam Briana z wyciągniętą do mnie ręką. Spoglądając na niego z kpiącym uśmiechem wstałam bez jego pomocy i gdy miałam już otwierać usta by szybko mu podziękować on zaczął mi się tłumaczyć.

- Katie ja naprawdę nie uwierzyłem całej tej nowej koleżance Nathana. Nie jestem w stanie uwierzyć, że Jessica mogłabym coś takiego zrobić.

- I po co mi to wiedzieć. Nie jesteś kimś bliskim dla mnie, by się z tego wszystkiego tłumaczyć i błagać o przebaczenie. Dziękuję, że mnie uratowałeś i w ogóle ale ja będę już zmykać do domu. Cześć. - byłam dumna z siebie, że zdołałam wypowiedzieć te słowa pomimo, że Brian nadal w jakimś stopniu był dla mnie ważny jako idol.

~~~

Już od kilku minut stałem jak ten słup soli, pod domem Jessici. Sam nie wiedziałem co już mam o tym wszystkim myśleć. Przecież jaki interes miałaby Amanda okłamując mnie o tym jaka jest moja sąsiadka. Nawet nie znały się dobrze aby Amanda miałaby zmyślać takie historie by dokuczyć Jes. Nie pasowała jednak do tego wszystko reakcja dziewczyny. Albo miała bardzo dobre umiejętności aktorskie albo naprawdę ją moje słowa zabolały. Choć w to drugie dosyć ciężko mi uwierzyć.

Zarzucając kaptur na głowę jednocześnie nią kręcąc opuściłem posesję Jessici i ruszyłem w kierunku najlepszej miejscówki z kebabami. Potrzebny jest mi teraz tylko długi spacer i chwila wyciszenia na przemyślenie tego wszystkiego. W jednym dniu, aż za dużo się wydarzyło.

Błagając o to, aby po raz kolejny nie zaatakowały mnie moje fanki wpadłem na jakąś dziewczynę. Chwilę później rozległ się jej krzyk i tak oto w ciągu kilku sekund byłem otoczony co najmniej setką piszczących dziewczyn. Wiem, że gdyby nie one, to moja kariera na youtube byłaby pod znakiem zapytania, ale czasem naprawdę bywa to męczące.

~~~

Wchodząc do domu próbowałam zetrzeć moje łzy z policzków. Po drodze mimo, że próbowałam  nie dałam rady powstrzymać płaczu. To wszystko mnie przerosło i na razie nie mam siły by odpisać na chociażby jednego SMS mojej przyjaciółki. Zdejmując buty usłyszałam jak mama szlocha a tato rozmawia z dwoma mężczyznami. Ciekawa co się stało. Niepewnie weszłam do salonu i ujrzałam dwóch funkcjonariuszy. Siedzieli oni na kanapie. Na przeciwko nich natomiast siedział mój tato, obejmujący mamę i głaszczący ją po włosach. Na stole leżało pełno różnych liścików i zdjęć. Nie wiedziałam o co tu chodzi a gdy osoby w salonie mnie zobaczyły od razu każdy zamilknął. Nie rozumiałam nic z tego kompletnie, ale oznaczało to tylko jedno. Moi rodzice mają poważne kłopoty. Oczekując wyjaśnień z ich strony usiałam na wolnym fotelu i na przemian spoglądałam raz na rodziców a raz na policjantów.

- Kochanie, znaleźliśmy osobę, która dopuściła się twojego gwałtu.- słysząc to zdanie z mojej twarzy odpłynęła krew a ręce automatycznie zacisnęły się w pięści.

piątek, 17 listopada 2017

Rozdział 23

Znalezione obrazy dla zapytania gify z dziewczyną


Cała spanikowana nie wiedziałam co robić. Uciekać, podejść do nich czy może po prostu udawać, że ich nie znam? Moja bezradność była ogromna a w mojej głowie tylko pojawiało się pytanie, za jakie grzechy. Spanikowana spojrzałam na moją przyjaciółkę, która tak samo jak ja nie wyglądała zadowolona na ich widok. Może ona też ich znała i przez przypadek wie, że mam kontakt z Nathanem? W sumie to chyba byłoby nawet lepiej. Nie musiałabym jej sama mówić. Ale skoro wiedziałaby to zapewne już by mi o tym cały czas mówiła. Ugh to jest pokręcone.

- Jes błagam chodźmy stąd. Nie sądziłam, że tak szybko go spotkam, cholera. - czyli ona naprawdę ich zna. To już po mnie. Spojrzałyśmy na siebie i zaczęłyśmy biec w przeciwnym kierunku do nich. To miało być fajne popołudnie a skończyło się na tym, że siedziałyśmy u mnie na łóżku i wpatrywałyśmy się sufit nadal zmęczone po tym kilkuminutowym biegu. Żadna z nas nie wiedziała co ma powiedzieć. Bardzo mnie zdziwiło to, ponieważ Katie nigdy nie przestawała rozmawiać.

- To był właśnie ten chłopak, któremu nie dałam numeru. I dzisiaj po raz kolejny przed nim stchórzyłam. - na słowa mojej przyjaciółki myślałam, że spadnę z łóżka. Nie wiedziałam czy ona właśnie próbuje mnie wkręcać czy ona mówi serio. Nie mogłam w to uwierzyć i zapewne wyraz twarzy Katie by mi w tym pomógł, ale po prostu bałam się na nią spojrzeć. Przecież to niemożliwe, żebym się zadawała z znanym na całym świecie jakimś tam youtuberem nawet tego nie zauważając. Ale w sumie, wtedy gdy się obudziłam w jego pokoju pełnym komputerów i kamer, później to jak odpowiadał no komentarz pod filmem na youtube. Dlaczego ja się prędzej nie domyśliłam? Może wtedy miałabym więcej odwagi, by przyznać się Katie kto jest moim sąsiadem z którym dosyć często rozmawiam.

- Ja też coś ci muszę powiedzieć Katie. Jaa... . Ja go....- dlaczego tak ciężko wypowiedzieć te kilka słów. Przecież ona jest moją przyjaciółką i na pewno nie obraziłaby się na mnie. Zapewne zaczęłaby snuć teorię jak mnie z nim wyswatać. Boże, dlaczego ja się boję jej tego powiedzieć?
Bo jesteś tchórzem. I znowu ten cholerny głosik w mojej głowie.

~~~

- Nathan, Nathan. Widziałem ją. Widziałem tego anioła. O matko. To była ona. W 99,9 procentach to była ona. - cały czas krzyczałem do Nathana. Nie mogłem uwierzyć, że dziewczyna którą spotkałem na wakacjach, mieszka w tym samym mieście co ja. Jaki jestem szczęśliwy. A co najlepsze to, to, że ona spacerowała obok Jessici. Zapewne się znają i teraz na pewno zdobędę numer tej ślicznotki. Jak bardzo się cieszę. Już nawet nie zastanawia mnie to, że Jessica mogła by być taka, jaką opisał mi mój przyjaciel. Przecież w takim razie Katherine nie zadawała się z nią. Jessica jak i moja znajoma z wakacji wiele w życiu przeszły. I naprawdę nie wiem co im ktoś zrobił, ale widać to po ich smutnych oczach. Zapewne nawet nie zdają sobie z tego sprawy, ale taka jest właśnie prawda.

- Brian, musimy iść do Jessici i pogadać z nią. Ja z takimi osobami jak ona nie będę się zadawał. Widziałeś jej wzrok przed chwilą. Myślała, że do niej normalnie podejdę, a ona będzie mogła to perfidnie wykorzystać. - spojrzałem totalnie zdezorientowany na Nathana. Co on do cholery wygaduje? Ja właśnie przed chwilą zakomunikowałem mu, że odnalazłem dziewczynę z wakacji a on znowu plecie jakieś bzdury o podstępności jego niewinnej sąsiadki. On już do reszty zwariował.

~~~

- Nathan! Jak dobrze, że jesteś. Chciałam się z tobą pożegnać. Zaraz z moim tatkiem jedziemy na lotnisko a ja już myślałam, że nie nadarzy się okazja abym mogła ci podziękować. - z małym uśmiechem spojrzałem na Amandę i pozwoliłem się jej przytulić. Starałem się nie zwracać uwagi na to jak była ubrana i ile miała makijażu na twarzy. Obawiałem się, że znowu próbowała zakryć jakąś niespodziankę na twarzy i dlatego tyle makijażu a ubranie by odwrócić uwagę. Rozejrzałem się dookoła tuląc jednocześnie się do mojej nowej znajomej. W drzwiach stała Jessica i jej jakaś koleżanka. Czyżby moja sąsiadka już zdążyła znaleźć sobie nową koleżankę z podobnym, okropnym charakterem? No nie powiem, szybka jest.

- Dziękuję ci, Nath. Za to, że mnie wysłuchałeś i pocieszyłeś. Tak naprawdę nie mogłam o tym nikomu powiedzieć. To dużo dla mnie znaczy. Dziękuję i mam nadzieję do zobaczenia. - na jej słowa tylko szeroko się uśmiechnąłem i widząc, że Jessica mi się przygląda, pocałowałem policzek Amandy. Widziałem, jak po jej twarzy przebiegł cień smutku? Raczej mi się tylko zdawało, bo w końcu osoba taka jak moja sąsiadka raczej nie ma serca i uczuć.

- Nathan, to naprawdę ta dziewczyna z którą się spotkałem na wakacjach.- zszokowany spojrzałem na przyjaciela. Myślałem, że żartuje, ale on całkiem poważnie mówił. Stał wpatrzony w koleżankę mojej sąsiadki jak w obrazek. Dziewczyna chyba poczuła wzrok mój i Briana, bo spojrzała w naszym kierunku. Jej wyraz twarzy mówił wszystko. Najpierw szok a później przerażenie. A ja już chyba wiem dlaczego. Z kpiącym uśmiechem więc zacząłem zmierzać w ich kierunku.

~~~

Odetchnęłam z ulgą gdy limuzyna państwa Wilsonów odjechała spod mojego domu. Martwiło mnie jednak to, że moja ciocia dosyć mocno przywiązała się do pana Wilsona i jechała go nawet odwieźć na lotnisko. Nie wyobrażam sobie aby pomiędzy nimi coś było. Nie wyobrażam sobie mieszkania pod jednym dachem z Amandą. Z tego połączenia już pierwszego dnia pojawili by się ranni i winni. Moje rozmyślanie jednak przerwało mi szturchanie mojej przyjaciółki. Spoglądając na nią widziałam szok i przerażenie na jej twarzy. Ale również i podekscytowanie. Nie wiedziałam co przyczyniło się do powstania takiej reakcji u niej. Jednak osoba która stanęła na przeciwko mnie, wszystko wyjaśniła. Stał tam pieprzony Nathan z wrednym i kpiącym uśmieszkiem na twarzy. W jego oczach nie było już radosnych ogników tak jak zawsze. Były przepełnione nienawiścią. Nie martwiłam już się tym jak zareaguje moja przyjaciółka. Bardziej martwiło mnie to, co doprowadziło Nathana do takiej postawy.

- Widzę, że szanowna księżniczka już pozbyła się biednej Amandy. Twoje zadowolenie widać już na kilka kilometrów. - nie tak sobie wyobrażałam jego pierwsze słowa skierowane do mnie.

- Jessica, możesz mi do cholery powiedzieć co tu się dzieje? O czym on do jasnej ciasnej mówi? - Kathy robiła się tak samo ciekawa jak ja.

- Sama chciałabym wiedzieć o co chodzi mojemu sąsiadowi.

- Coo? Jak to twojemu sąsiadowi. Przecież mówiłaś, że to zadufany w sobie dupek. A nie do cholery Nathan pieprzony Kennedy. Co chciałaś osiągnąć dzięki temu, że zataisz przede mną fakt, że mieszkasz obok mojego idola? Nieźle bawiłaś się nabijając ze mnie? - spojrzałam zdziwiona ale jednocześnie zraniona na moją przyjaciółkę. Jak ona mogła mnie o takie coś posądzić. Przecież doskonale wie, jak dla mnie ważna jest.

- No proszę, proszę. O swojej przeszłości również jej nie powiedziałaś? O tym jaką to wzorową królową byłaś w przeszłości? Jak to zdarzało ci się kogoś uderzyć albo pośmiać się z osoby która nie ma pieniędzy na markowe ciuchy albo wychowuje się bez rodziców? Naprawdę nie powiedziałaś swojej przyjaciółce jakie niezłe ziółko było z ciebie? Nie miałaś litości dla nikogo a teraz jeszcze zgrywasz świętą i poszkodowaną? Zapewne każdy z nas tu, ma teraz jakiś bardzo ważny udział w twoim planie na zrujnowanie psychiki wielu nastolatków w tym mieście. Jednak niestety, ja i mój przyjaciel już teraz odpadamy. Nie damy się nabrać na te twoje smutne oczka i niby łzy bólu i cierpienia. Dzięki jednej osobie przejrzałem na oczy i będę jej chyba dozgonnie wdzięczny. - Spojrzałam na Nathana i nie wierzyłam, że on, właśnie do mnie skierował te słowa. Przecież on jest święcie przekonany, że jestem wredną suką. Matko, wiedziałam, że mój koszmar nigdy się nie zakończy a i tak ślepo w to wierzyłam. Jak na zawołanie również w moich oczach pojawiły się łzy a język odmówił posłuszeństwa i nie mogłam nic wydusić na swoją obronę.

Matka nadzieją głupich. Co ty sobie myślałaś? Że prawda nie wyjdzie na jaw a Amanda nie będzie chciała cię po raz kolejny upokorzyć cię i zrujnować życie? Oj głupiutka Jes jeszcze tyle przed tobą a ty już na starcie wymiękasz.

Mój cholerny głosik w głowie znowu miał rację. Już mnie nawet nie przerażają te dziwne myśli w mojej głowie które kieruję sama do siebie.



wtorek, 31 października 2017

Rozdział 22

Znalezione obrazy dla zapytania gify przyjaciółki

-Bo wiesz, jeszcze w Chicago wyśmiewała się z osób które albo się dobrze uczyły, albo broń Boże miały zagrożenia. Ona sama nie uczyła się lepiej od tych zagrożonych,  ale jej ciocia zawsze potrafiła jakoś udobruchać pieniędzmi nauczycieli i Jessica miała najlepszą średnią w szkole. Niestety ja zaliczam się do tych, którzy stracili jednego rodzica i całe szczęście nie miałam tak źle. Bo osoby który zostały osierocone przez dwójkę rodziców to przeżywały dzięki niej ogromne piekło. Stawałam w ich obronie, bo sama wiem jak to jest nie mieć matki, ale tym tylko pogarszałam już i tak niezbyt dobrą sytuację. Mimo, że sama wiedziała jak to jest stracić rodziców nie szczędziła cierpienia osobom z taką samą sytuacją jaką ona miała.

czwartek, 19 października 2017

Rozdział 21

Znalezione obrazy dla zapytania gify spacer po parku dziewczyna


~Narrator~

Zdenerwowany mężczyzna chodził po pokoju. Jego żona natomiast siedziała na kanapie i próbowała w jakikolwiek sposób załagodzić zdenerwowanie męża. Sama jednak nie była mniej spokojna. Uspokajał ją fakt, że jej córka wyszła z domu i nie musi oglądać tego przedstawienia. Z drugiej strony bała się o nią. Szczególnie po dzisiejszych informacjach, które przez przypadek powiedział jej mąż. Oboje nie wiedzieli co mają zrobić aby uchronić swoje dziecko, które niedawno, zostało skrzywdzone prawdopodobnie przez tego samego człowieka, który im grozi. Może z początku nie byli idealnymi rodzicami, bo za bardzo pochłonęła ich praca jednak widok córki walczącej o życie przywrócił ich do porządku. Zdają sobie doskonale sprawę, że nie dadzą rady naprawić tych straconych lat jednak nie zamierzają zaprzepaścić kolejnych. I gdy wydawało się, że wszystko już jest na drodze do prawdziwego szczęścia, wróg firmy państwa Clark postanowił wkroczyć do akcji. Małżeństwo było bezradne. Nie wiedzieli co robić. Zgłosić to na policję? Spełnić warunki osoby która im grozi? Czy może zignorować i żyć tak jakby nic się nie wydarzyło?

wtorek, 3 października 2017

Rozdział 20

Znalezione obrazy dla zapytania gify z dziewczynami


- Jessica, kochanie. Jak dobrze, że już jesteś. - spojrzałam przerażona na moją ciocię. Błagam oby nie powiedziała, że oni tu przyjechali dłużej niż na jeden dzień.

- Dzień dobry.- burknęłam widząc wymowną minę mojej kochanej cioci, która zapewne bała się o swoją dotychczasową posadę.

- Dzień dobry kochanie. Nie będzie ci przeszkadzać gdy zatrzymamy się w tym domu na kilka dni? Z opowiadań Amandy wiem, że całkiem nieźle się dogadujecie i raczej nie będzie ci przeszkadzać jej towarzystwo. - słysząc te słowa myślałam, że wytargam tej wrednej istocie jej ohydne włosy. Podstępna żmija. Myślałam, że się od niej uwolniłam, ale jak widać nic z tego.

- Ależ oczywiście, że nie. Pańska córka jest naprawdę kochana i urocza. - powiedziałam, starając się brzmieć jak najbardziej wiarygodnie.

piątek, 15 września 2017

Rozdział 19

Znalezione obrazy dla zapytania plaza w los angeles gif



Mija już tydzień jak Nathan przyszedł na obiad do mojego domu, uciekł po moim wyznaniu i przeproszeniu. Zrobił tak samo jak ja kilkanaście razy. Rozumiem jego zachowanie jednak cały czas tli się we mnie mała iskierka nadziei, że jednak odezwie się do mnie i da mi szansę. Odmawiałam za każdym razem, gdy moja przyjaciółka chciała się ze mną spotkać, bo na pewno patrząc na mnie, domyśliłaby się, że coś się stało. Każdego ranka siadałam na parapecie i patrzyłam przez okno czy przypadkiem Nathan nie wychodzi gdzieś na dwór. Wieczorem natomiast, czasem nawet też popołudniu siadałam na schodkach przed domem i cierpliwie czekałam aż mój sąsiad raczy wyjść z domu. Nigdy nie zdobyłam na tyle odwagi by pójść do niego i tak najzwyczajniej w świecie zapytać się o co chodziło, że wybiegł tak niespodziewanie z mojego domu. Nienawidzę mojej nieśmiałości i tchórzostwa.

- Jessica, co ty tutaj robisz? - niepewnie podniosłam głos i na to pytanie tylko lekko się uśmiechnęłam.

niedziela, 27 sierpnia 2017

Rozdział 18

Znalezione obrazy dla zapytania dziewczyna w sukience gif

Zdyszana wbiegłam do domu po tym malutkim maratonie. Przebiegłam nie więcej niż dwa kilometry a czułam się jakbym biegała przez cały dzień. Omijając szerokim łukiem salon w którym już było słychać śmiechy szybko pobiegłam do mojego pokoju. Niczym petarda wpadłam do łazienki i próbowałam jakoś zamaskować rumieńce na moich policzkach. Zdecydowanie muszę poprawić moją kondycję.

Nie pomagał mi również fakt, że ktoś raczył nas odwiedzić. Byłam cholernie ciekawa kto to. Może jakaś cioci o której istnieniu zapomniałam. Nie pamiętam nawet kiedy ostatni raz widziałam się z jakąkolwiek osobą z mojej rodziny. Każdy odsunął się ode mnie, twierdząc, że to przeze mnie rodzice zginęli. Gdyby nie moja ciocia- Karen, zapewne teraz byłabym w domu dziecka i przeżywała być może jeszcze większe piekło niż w Chicago.